Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Uprawa truskawki na płask czy na podwyższonym zagonie? Zalety i wady obu technologii.

Czy wyjście z folii i powrót do uprawy truskawki na płask jest cofnięciem się o dwadzieścia lat, czy trzeźwą kalkulacją? I czy plantator, który ma sprzęt oraz pełną możliwość formowania podwyższonych zagonów, popełnia błąd, zakładając nową kwaterę tradycyjnie? Takie pytania zdominowały nagranie zrealizowane na plantacji odmiany Verdi w gospodarstwie Państwa Glinka w gminie Chynów na Mazowszu, na kwaterze posadzonej pod koniec lipca. Albert Zwierzyński i dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, mają w tej sprawie zdania odrębne i tak też ustawili rozmowę, jeden wylicza zalety uprawy na płask, drugi jej wady. Z tego zestawienia wychodzi lista konkretnych decyzji, które trzeba podjąć przed założeniem kwatery, a nie po.

Dlaczego rozmowa o technologii uprawy wróciła na pole, a nie na salę konferencyjną?

Przez kilkanaście ostatnich sezonów kierunek wydawał się przesądzony. Na Kongresach Jagodowych, na BerryTechu, na konferencjach i webinarach mówiło się o podwyższonych zagonach, o uprawie jednorzędowej i dwurzędowej, o ściółkowaniu folią, o nawadnianiu kroplowym pod ściółką. Ta technologia stała się synonimem nowoczesnej plantacji truskawki i punktem odniesienia dla każdego, kto zakładał nową kwaterę.

Tymczasem gospodarstwo, w którym powstało to nagranie, ma zaplecze sprzętowe pozwalające formować zagony i mimo to nową kwaterę założyło tradycyjnie, na płask, z roślinami posadzonymi zwykłą sadzarką i z rozłożonym systemem nawadniania kroplowego. Gleba jest tu lekka i bardzo piaszczysta, plantacja została posadzona pod koniec lipca, a odmianą jest Verdi.

„Ja to nazywam powrót do przeszłości. Wyszliśmy z gruntu, poszliśmy w zagony, poszliśmy w folię, w nawadnianie, a w tej chwili wróciliśmy.”

dr hab. Zbigniew Jarosz,

Jarosz uznaje ten powrót za decyzję uzasadnioną i wziął na siebie wyliczenie zalet. Albert Zwierzyński zgłosił zdanie odrębne i wyliczał wady. Warto od razu zaznaczyć, że spór nie dotyczy tego, która technologia jest lepsza w oderwaniu od gospodarstwa, bo takiej odpowiedzi nie ma. Dotyczy tego, czym się płaci za każdą z nich i czy plantator jest w stanie tę cenę udźwignąć organizacyjnie.

Wypady sadzonek i luki w “łanie”, czyli pierwszy argument za uprawą na płask.

Pierwszy argument dotyczy ryzyka, o którym przy planowaniu inwestycji myśli się najmniej, a które w skrajnych przypadkach przesądza o rentowności kwatery. W uprawie na podwyższonym zagonie każda roślina siedzi w pojedynczym otworze w ściółce i nie ma dla niej zastępstwa. Jeśli sadzonka wypadnie, w tym miejscu do końca życia plantacji zostaje puste miejsce, przez które przez kilka lat przechodzi fertygacja, ochrona i cała robocizna.

„Jeżeli uprawiamy na zagonach, musimy mieć bardzo dobrej jakości sadzonkę. Każda sadzonka w pojedynczym otworze i ona ma przeżyć. Jeżeli mamy słabej jakości sadzonkę bądź zmęczoną glebę i ta sadzonka nam wypadnie, to mamy lukę. Czasami te luki dochodzą do czterdziestu procent plantacji.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

W uprawie na płask ten sam wypad wygląda inaczej. Nawet gdy roślina matczyna zamiera, obok niej zakorzeniają się rozłogi i powstałe z nich rośliny córki wchodzą w łan, zagęszczają rząd i dają plon. Uprawa na płask ma więc wbudowany mechanizm “samonaprawy”, którego zagon pod ściółką nie ma.

Trzeba jednak dopowiedzieć to, czego w takim zestawieniu zwykle brakuje. Zagęszczenie łanu roślinami z rozłogów nie jest równoważne dobrze posadzonej plantacji. Rośliny córki wchodzą w sezon młodsze i słabiej rozwinięte, kwitną i dojrzewają nierównomiernie, dają drobniejszy owoc, a gęstszy łan gorzej się przewietrza, co bezpośrednio podnosi presję szarej pleśni i utrudnia dokładne pokrycie roślin cieczą roboczą. Ten mechanizm należy traktować jako bufor bezpieczeństwa przy niekontrolowanym wypadzie, a nie jako element planu produkcyjnego.

Co zrobić, gdy wypady już się pojawiły?

Pierwszą lustrację wypadów warto wykonać dwa do trzech tygodni po sadzeniu, kiedy widać już, które rośliny się nie ukorzeniły, i policzyć je na wybranych odcinkach rzędu, a nie ocenić wzrokowo na całej kwaterze. Przy niewielkim wypadzie w uprawie na płask decyzja może brzmieć, nie dosadzamy i pozwalamy rozłogom domknąć rząd. Przy wypadzie sięgającym kilkunastu procent i więcej dosadzanie ma sens tylko wtedy, gdy nowe rośliny zdążą jeszcze wybudować system korzeniowy i rozetę przed inicjacją pąków kwiatowych, a więc przy sadzeniu późnoletnim praktycznie natychmiast.

Zachwaszczenie, najpoważniejsza słabość uprawy na płask.

Tu przebiega najwyraźniejsza linia podziału. Czarna folia i czarna agrowłóknina nie są w tej technologii wyłącznie elementem termicznym, są przede wszystkim fizyczną barierą dla chwastów w obrębie zagonu.

„Okrywanie zagonów czarną folią czy czarną agrowłókniną powodowało, że w obrębie zagonów chwasty po prostu nie wyrastały. Zwalczanie chwastów dotyczyło tylko przestrzeni pomiędzy zagonami. Tu jest zupełnie inaczej, ryzyko wzrostu zachwaszczenia jest dużo bardziej intensywne.”

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

W uprawie na płask powierzchnia do opanowania to nie tylko międzyrzędzie, ale cała kwatera, łącznie z pasem bezpośrednio przy roślinach, gdzie narzędzie dochodzi najtrudniej. Plantacja, na której powstało nagranie, jest przy tym wyjątkowo czysta i to nie przypadek. Plantator wjeżdża w nią regularnie, raz w tygodniu, wzrusza wierzchnią warstwę gleby i likwiduje chwasty, zanim te zdążą się rozwinąć. Ten sam efekt bez takiej systematyczności jest nieosiągalny i właśnie dlatego zachwaszczenie zostaje po stronie wad, a nie po stronie neutralnej.

Jak prowadzić pielnik, żeby nie zaszkodzić roślinom?

Skuteczność mechanicznego odchwaszczania rozstrzyga się na fazie rozwojowej chwastu, nie na sile narzędzia. Chwasty niszczymy w fazie liścieni i pierwszej pary liści, kiedy wystarczy poruszenie wierzchniej warstwy gleby i przesuszenie siewek. Chwast o wysokości kilkunastu centymetrów wymaga już głębszej pracy narzędzia, a to przy truskawce oznacza podcinanie korzeni w warstwie, w której roślina ma ich najwięcej. Stąd dwie zasady praktyczne, pracujemy płytko, na kilka centymetrów, i utrzymujemy stały, kontrolowany odstęp sekcji roboczych od rzędu, nawet jeśli oznacza to pozostawienie wąskiego pasa do korekty ręcznej.

Drugą sprawą jest częstotliwość. Odstęp tygodniowy, jak w tym gospodarstwie, jest ustawiony pod tempo wschodów chwastów, a nie pod wygodę organizacji pracy. Wydłużenie go do dwóch albo trzech tygodni w okresie intensywnych wschodów wystarcza, żeby stracić kontrolę nad kwaterą.

Czego pielnik nie załatwi, zwalczając chwasty na plantacji?

Uprawa mechaniczna radzi sobie z chwastami jednorocznymi z nasion. Nie rozwiązuje problemu chwastów wieloletnich rozmnażających się wegetatywnie, takich jak perz, ostrożeń polny czy mlecz, bo rozdrabnianie rozłogów i korzeni tylko je rozprzestrzenia. Z tymi gatunkami trzeba się rozprawić na przedplonie, przed założeniem plantacji, kiedy dostępny jest pełny wachlarz rozwiązań i kiedy nie ma ryzyka dla roślin truskawki. W roku sadzenia nie zalecamy sięgania po herbicydy na młodej plantacji, a przy uprawie na płask pole manewru jest tu jeszcze mniejsze niż na zagonie pod ściółką, bo nie ma bariery chroniącej rośliny.

Rozłogi, problem, który w uprawie na płask, a ich usuwanie na zagonach.

Tam, gdzie uprawa na płask przegrywa na chwastach, tam wygrywa na rozłogach, i to wygrywa bardzo wyraźnie. Na plantacji na podwyższonym zagonie rozłogi to osobna pozycja w budżecie i w grafiku pracy.

„Jeżeli mamy uprawę na zagonach, musimy mieć albo zasób ludzki i ogromne pieniądze na usuwanie rozłogów, nawet dwa, trzy razy w sezonie, albo chemicznie je blokować, bądź też obcinarkę do rozłogów. Tutaj pielnik wystarcza.”

dr hab. Zbigniew Jarosz,

W uprawie na płask rozłóg nie jest problemem, jest częścią systemu. Przejazd pielnika, który i tak jest wykonywany co tydzień z powodu chwastów, jednocześnie likwiduje rozłogi wychodzące w międzyrzędzie. To samo narzędzie, ten sam przejazd, dwa efekty. W technologii zagonowej te dwie prace są rozdzielone i obie trzeba opłacić osobno, a metody usuwania rozłogów na zagonie zestawialiśmy szczegółowo w osobnym materiale Doradcy Jagodowego.

Jak skutecznie i tanio usuwać rozłogi w truskawce? Kilka sposobów i możliwości walki z rozłogami na plantacji.

Warto zauważyć, że oba argumenty, “chwastowy” i “rozłogowy”, sprowadzają się do tego samego warunku. Uprawa na płask jest technologią, w której cotygodniowy przejazd narzędziem uprawowym nie jest opcją, jest podstawą całego systemu. Kto tego przejazdu nie wykona, traci jednocześnie kontrolę nad chwastami i nad rozłogami.

Termin startu wegetacji, czyli po co w ogóle podnoszono zagony?

Podwyższony zagon nie powstał dla wygody. Powstał, żeby manipulować temperaturą strefy korzeniowej, a przez nią terminem zbioru.

„Podniesienie zagonu o te piętnaście, dwadzieścia centymetrów i okrycie go czarnym materiałem ściółkującym powodowało wzrost temperatury w strefie korzeniowej. Ten wzrost przekładał się na rozpoczęcie wegetacji chwilę wcześniej. A przy uprawie na wczesny zbiór dzień czy trzy dni wcześniej przed sąsiadem na giełdzie naprawdę robiły różnicę.”

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

Mechanizm jest prosty i przewidywalny. Wyniesiona bryła gleby nagrzewa się wiosną szybciej niż gleba na poziomie pola, bo ma większą powierzchnię wymiany z otoczeniem, a czarna ściółka dodatkowo pochłania promieniowanie i ogranicza parowanie z powierzchni. Efektem jest wcześniejszy start wegetacji, wcześniejsze kwitnienie i wcześniejszy zbiór.

Tego argumentu uprawa na płask nie odbije i nie ma sensu udawać inaczej. Jeśli model gospodarstwa opiera się na wczesnym owocu i na cenie z pierwszych dni obrotu, technologia na płask jest narzędziem niedopasowanym do celu. Jeśli plantacja pracuje na owoc ze szczytu sezonu albo na przetwórstwo, waga tego argumentu spada na tyle, że przestaje przesądzać o wyborze.

Przemarzanie roślin, argument, który wrócił po mroźnej zimie.

Ta sama cecha zagonu, która daje wcześniejszy start wiosną, działa przeciwko roślinom w zimie. Wyniesiona bryła gleby wychładza się szybciej i głębiej, bo traci ciepło nie tylko przez powierzchnię, ale też przez boki zagonu, a przy glebie lekkiej i piaszczystej, o niskiej pojemności wodnej i cieplnej, ten efekt jest silniejszy niż na glebie zwięzłej.

„Podniesienie systemu korzeniowego o dziesięć, piętnaście centymetrów, szczególnie na glebie lekkiej, powodowało zwiększenie ryzyka przemarzania roślin podczas zimy. Ostatnio mieliśmy taki przypadek, zima była mroźna, uderzenie do minus dwudziestu kilku, trzydziestu, mieliśmy ogromne straty.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, 

Do tego dochodzi kwestia okrywy śnieżnej. Na wyniesionym zagonie śnieg utrzymuje się gorzej, bo jest zwiewany z grzbietu w międzyrzędzia, czyli dokładnie tam, gdzie nie jest potrzebny. W uprawie na płask korona rośliny znajduje się na poziomie gruntu, śnieg zalega równomiernie i pracuje jako izolacja. Przy dwóch kolejnych zimach bez trwałej okrywy śnieżnej i z silnymi spadkami temperatury różnica między tymi dwoma systemami przestaje być teoretyczna.

Na plantacjach zagonowych na glebach lekkich osłanianie agrowłókniną na zimę przestaje być zabezpieczeniem awaryjnym, a staje się elementem technologii, i ten koszt trzeba wpisać do kalkulacji już na etapie decyzji o systemie uprawy.

Gryzonie, nornice i myszy pod ściółką.

Argument, na który w nagraniu nie znalazła się riposta, dotyczy gryzoni. Podwyższony zagon okryty ściółką to dla nornic i myszy struktura idealna, sucha, ciepła, osłonięta od góry i niedostępna dla drapieżników.

„Gryzonie pod zagonem buszują pięknie. Tam czasami jest tak, że włożyć rękę i ta ręka od razu tonie.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, 

Uszkodzenia są przy tym trudne do wczesnego wykrycia, bo gryzonie pracują pod ściółką i pierwszym objawem bywa więdnięcie roślin przy pełnym nawodnieniu, czyli sygnał, który pojawia się dopiero po utracie części systemu korzeniowego. W uprawie na płask cotygodniowe wzruszanie wierzchniej warstwy gleby rozrywa korytarze i utrzymuje presję gryzoni na niższym poziomie.

Niezależnie od systemu uprawy działają te same elementy profilaktyki, utrzymywanie niskiej murawy w międzyrzędziach i na obrzeżach kwatery, likwidacja nieskoszonych pasów i zarośli graniczących z plantacją, które są rezerwuarem populacji, oraz ustawienie tyczek dla ptaków drapieżnych. Lustracje najlepiej prowadzić późną jesienią i wczesną wiosną, kiedy korytarze są najlepiej widoczne.

Nawadnianie i fertygacja, jedyny punkt, w którym oba systemy się stykają.

Dyskusja o technologii zagonu dotknęła też instalacji nawadniającej i tu Albert Zwierzyński przyznał uprawie na płask kolejny punkt.

„Jeżeli dojdzie do uszkodzenia linii kroplującej, to tutaj awarię widać i bardzo łatwo ją zlikwidować. Tam, gdzie linia kroplująca jest pod ściółką, a pod ściółką być powinna, te awarie wykrywane są z opóźnieniem.”

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

Skutek opóźnionego wykrycia awarii jest podwójny. Traci na tym nie tylko nawodnienie, ale przede wszystkim fertygacja, bo nierówny rozkład wody w linii oznacza nierówny rozkład składników pokarmowych, a więc część plantacji niedożywioną i część przenawożoną w tym samym cyklu. Uczciwie trzeba jednak dodać drugą stronę tej zależności, linia leżąca na powierzchni w uprawie na płask jest narażona na promieniowanie ultrafioletowe i na uszkodzenie mechaniczne przez to samo narzędzie, które co tydzień wjeżdża w międzyrzędzie. Ustawienie sekcji roboczych i prowadzenie linii wymagają tu osobnej uwagi.

Na samym znaczeniu nawadniania spór się jednak zakończył, bo tu stanowiska są wspólne.

„Nie cofajmy się w sposób bezwzględny i całościowy, bo nawadnianie kroplowe jest tutaj kluczowe. Ta gleba jest bardzo lekka, bardzo piaszczysta.”

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

„Nawadnianie bądź nawadnianie z fertygacją musi być, bez względu na to, czy chcemy wyprowadzić dobrze jesienią sadzonkę, zbudować pąk, czy podczas zbiorów dostarczyć wodę ze składnikami budującymi jędrność owoców, takimi jak wapń, krzem i potas.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, 

Powrót do uprawy na płask nie oznacza więc powrotu do gospodarki wodnej opartej tylko na opadach. Oznacza rezygnację z zagonu i ze ściółki, przy zachowaniu sprawnego nawadniania kroplowego i fertygacji jako trzonu technologii.

Jak nawadniać na glebie lekkiej i piaszczystej?

Gleba piaszczysta ma niską pojemność wodną, więc strategia oparta na rzadkich i obfitych dawkach na takim stanowisku nie zadziała. Woda przechodzi poniżej strefy korzeniowej, zabierając ze sobą azot i potas, a roślina i tak wchodzi w niedobór. Sprawdza się schemat odwrotny cykle krótkie, częste, dopasowane do bieżącego zapotrzebowania, z kontrolą wilgotności w warstwie od zera do dwudziestu centymetrów, gdzie młoda truskawka ma większość korzeni. Do tej kontroli wystarczają tensjometry lub proste czujniki wilgotności rozstawione w kilku punktach kwatery, bo ocena wzrokowa na piasku myli najczęściej.

Co robimy jesienią w roku sadzenia?

Plantacja posadzona pod koniec lipca ma do wykonania jedno zadanie, i to zadanie nie dotyczy plonu w tym sezonie. Do końca września rośliny muszą wybudować sprawny system korzeniowy i rozetę liściową, bo na tej bazie zachodzi inicjacja pąków kwiatowych, uruchamiana skracającym się dniem i spadkiem temperatury. Liczba pąków założonych jesienią określa górny pułap plonu w przyszłym sezonie i wiosną nie da się tego nadrobić żadnym zabiegiem.

W praktyce oznacza to przesunięcie akcentów w fertygacji z azotu na fosfor i potas w drugiej połowie września, wsparcie wapniem i krzemem pod wytrzymałość tkanek przed zimą oraz utrzymanie stabilnej wilgotności podłoża przez cały ten okres. Nadmiar azotu w tym terminie działa przeciwnie do celu, bo utrzymuje rośliny w intensywnym wzroście wegetatywnym i opóźnia przygotowanie do spoczynku.

Rachunek kosztów, na starcie tańsza, a w trakcie sezonu?

Argument ekonomiczny wybrzmiał w nagraniu jasno i po stronie uprawy na płask.

„Póki co na pewno mamy mniejsze koszty. Odpada koszt zakupu folii, odpada koszt drogiego sadzenia, bo tutaj poszła zwykła sadzarka.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Oszczędność na etapie zakładania plantacji jest realna i łatwa do policzenia, nie ma folii, nie ma formowania zagonów, nie ma sadzenia w otwory. Kalkulacja jest jednak wiarygodna tylko wtedy, gdy obejmuje cały cykl życia kwatery, a nie sam nakład początkowy. Po stronie kosztów bieżących uprawy na płask trzeba wpisać cotygodniowe przejazdy przez cały okres wegetacji, a więc paliwo, robociznę, czas ciągnika i zużycie narzędzi, do tego zwiększone ryzyko uszkodzenia instalacji nawadniającej i utratę premii za wczesność, jeśli gospodarstwo na tej premii dotąd pracowało. Po stronie technologii zagonowej trzeba dopisać usuwanie rozłogów, okrywanie na zimę na oraz koszt luk w łanie utrzymywanych przez kilka lat.

Punktem odniesienia dla całej tej kalkulacji jest wielkość plonu, o której w rozmowie mówiono wprost. Trzydzieści ton z hektara w kolejnym sezonie to poziom, przy którym różnice w nakładach założeniowych schodzą na drugi plan, a decyduje to, czy technologia pozwala taki plon powtarzalnie osiągać.

Regularność, warunek, bez którego żadna z tych technologii nie zadziała.

Wniosek, który obaj rozmówcy postawili niezależnie od sporu o zagon, dotyczy organizacji pracy w gospodarstwie.

„Zabiegi agrotechniczne i działania, które podejmujemy na plantacji, muszą być wykonywane regularnie i systematycznie. To nie jest tak, że dbamy o plantację w najgorętszym momencie, a później troszeczkę zapominamy, bo mamy inne uprawy i inne prace.”

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

W tym akurat punkcie obie technologie różnią się tylko konsekwencjami zaniedbania. Na zagonie pod ściółką pominięty tydzień oznacza zwykle przesunięcie terminu zabiegu. W uprawie na płask pominięte dwa albo trzy przejazdy w okresie intensywnych wschodów chwastów potrafią przesądzić o kondycji kwatery na resztę sezonu, bo nie ma tu bariery, która kupi plantatorowi czas. Uprawa na płask jest więc technologią tańszą w nakładzie, ale mniej wybaczającą w zarządzaniu, i to jest jej realna cena.

Co dalej, weryfikacja po sezonie 2027.

Ta rozmowa nie zamyka tematu, bo żadna z przedstawionych racji nie jest jeszcze potwierdzona wynikiem z tej konkretnej kwatery. Dlatego zaplanowany jest powrót na tę plantację po przyszłym sezonie i podsumowanie efektów razem z panem Andrzejem, właścicielem gospodarstwa, z przełożeniem technologii na wydajność i na rachunek ekonomiczny. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy trzydzieści ton z hektara na glebie piaszczystej, w uprawie na płask, było celem realnym.

Podsumowanie

  • Uprawa na płask ma wbudowany mechanizm “samonaprawy” łanu, bo rośliny córki z rozłogów uzupełniają luki po wypadach, których na zagonie pod ściółką nie da się uzupełnić.
  • Zagęszczenie łanu rozłogami traktuj jako bufor bezpieczeństwa, nie jako plan produkcyjny, bo oznacza nierównomierne dojrzewanie, drobniejszy owoc i wyższą presję szarej pleśni.
  • Pierwszą lustrację wypadów wykonaj dwa do trzech tygodni po sadzeniu i policz je na wybranych odcinkach rzędu, zamiast oceniać kwaterę wzrokowo.
  • Największą słabością uprawy na płask jest zachwaszczenie, bo do opanowania jest cała powierzchnia kwatery, a nie tylko międzyrzędzie.
  • Przyjmij tygodniowy odstęp przejazdów pielnikiem i niszcz chwasty w fazie liścieni, pracując płytko, na kilka centymetrów, z kontrolowanym odstępem sekcji od rzędu.
  • Chwasty wieloletnie rozmnażające się wegetatywnie, takie jak perz czy ostrożeń polny, eliminuj na przedplonie, bo uprawa mechaniczna je rozprzestrzenia, a w roku sadzenia nie ma dla nich bezpiecznych rozwiązań.
  • W uprawie na płask ten sam przejazd likwiduje chwasty i rozłogi, co eliminuje osobną pozycję kosztową występującą w technologii zagonowej dwa do trzech razy w sezonie.
  • Uprawa na płask nie odtworzy wczesności zagonu ze ściółką, więc przy modelu opartym na wczesnym owocu i cenie z pierwszych dni obrotu jest narzędziem niedopasowanym do celu.
  • Na glebach lekkich wyniesiony zagon zwiększa ryzyko przemarzania i gorzej utrzymuje okrywę śnieżną, dlatego okrywanie agrowłókniną na zimę wpisz do kalkulacji jako element technologii, nie jako działanie awaryjne.
  • Presję nornic i myszy ograniczaj mechanicznie oraz porządkiem na obrzeżach kwatery, a lustracje korytarzy prowadź późną jesienią i wczesną wiosną.
  • Nawadnianie kroplowe i fertygacja obowiązują w obu technologiach, a na glebie piaszczystej stosuj cykle krótkie i częste z kontrolą wilgotności w warstwie od zera do dwudziestu centymetrów.
  • Na plantacji posadzonej pod koniec lipca do końca września rośliny muszą wybudować system korzeniowy i rozetę, bo to na tej bazie zachodzi inicjacja pąków kwiatowych, a w drugiej połowie września przesuń akcent z azotu na fosfor i potas.
  • Licz koszty w pełnym cyklu życia kwatery, a nie na etapie zakładania, bo oszczędność na folii i sadzeniu jest równoważona cotygodniowymi przejazdami przez cały sezon.
  • Uprawa na płask jest tańsza w nakładzie, ale mniej wybaczająca w zarządzaniu, więc wybieraj ją tylko wtedy, gdy gospodarstwo naprawdę utrzyma cotygodniowy rytm prac.

Najczęściej zadawane pytania

Czy uprawa truskawki na płask ma jeszcze sens w profesjonalnej produkcji?

Ma sens na stanowiskach lekkich, w gospodarstwach nastawionych na owoc ze szczytu sezonu i tam, gdzie da się utrzymać cotygodniowy rytm przejazdów narzędziem uprawowym. Traci sens wszędzie, gdzie model opiera się na wczesności zbioru albo gdzie organizacja pracy nie pozwala na systematyczne odchwaszczanie mechaniczne.

Skąd biorą się luki sięgające czterdziestu procent na plantacji zagonowej?

Z połączenia dwóch czynników: słabej jakości materiału nasadzeniowego oraz zmęczonej gleby, w której młoda roślina nie buduje systemu korzeniowego. W technologii zagonowej każdy taki wypad jest trwały, bo w otworze w ściółce nie ma czym go zastąpić.

Czy w uprawie na płask trzeba usuwać rozłogi?

Nie w formie osobnego zabiegu. Rozłogi wychodzące w międzyrzędzie likwiduje ten sam przejazd pielnika, który jest wykonywany z powodu chwastów. Rozłogi zakorzeniające się w rzędzie zostają i zagęszczają łan, co przy wypadach działa na korzyść plantatora, a przy pełnym łanie podnosi presję chorób.

Dlaczego podwyższony zagon zwiększa ryzyko przemarzania?

Bo bryła gleby wyniesiona o dziesięć do dwudziestu centymetrów traci ciepło nie tylko przez powierzchnię, ale też przez boki zagonu, a na glebie lekkiej i piaszczystej o niskiej pojemności wodnej ten efekt jest silniejszy. Dodatkowo śnieg jest zwiewany z grzbietu zagonu w międzyrzędzia, więc korony roślin tracą naturalną izolację.

Jak nawadniać truskawkę na glebie bardzo piaszczystej?

Krótkimi i częstymi cyklami dopasowanymi do bieżącego zapotrzebowania, a nie rzadkimi obfitymi dawkami, które przechodzą poniżej strefy korzeniowej i wymywają azot oraz potas. Wilgotność warto kontrolować przyrządowo w warstwie od zera do dwudziestu centymetrów, w kilku punktach kwatery.

Co jest najważniejsze na plantacji posadzonej pod koniec lipca?

Wybudowanie systemu korzeniowego i rozety liściowej do końca września, bo na tej bazie zachodzi inicjacja pąków kwiatowych, która wyznacza górny pułap plonu w przyszłym sezonie. Wiosną tego nie da się nadrobić, dlatego w tym okresie kluczowe są stabilna wilgotność podłoża i przesunięcie fertygacji z azotu na fosfor i potas w drugiej połowie września.

 

22 września 2026
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2022 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy