Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Ile kosztuje system nawadniania w uprawie bezglebowej? Pompownia, filtracja, czujniki i żywotność instalacji. Daniel Pertek | Z gleby w kokos, odc. 4

Co jest najdroższym elementem instalacji nawadniającej w uprawie bezglebowej? I na czym plantator może oszczędzić, a na czym oszczędność zemści się już w pierwszym upalnym sezonie? W czwartym odcinku cyklu „Z gleby w kokos”, nagranym w gospodarstwie na Kujawach, dr hab. Zbigniew Jarosz rozmawia z Danielem Pertkiem z firmy HA-DWA-O z Gniezna. Tematem są koszty i żywotność systemu nawadniania, pompownia, filtracja zależna od źródła wody, automatyka i czujniki, serwis, zużycie energii oraz elementy, które warto od razu zaprojektować z zapasem.

To pierwszy z kilku odcinków poświęconych nawadnianiu w uprawie bezglebowej. Pytania, które zadaje prowadzący, pochodzą z maili i telefonów od plantatorów rozważających wejście w kokos. W kolejnych nagraniach z tym samym partnerem wrócimy do konserwacji instalacji i czyszczenia kroplowników.

H-DWA-O to firma z ćwierćwieczem praktyki w polu i pod osłonami.

Firma HA-DWA-O to polska firma z polskim kapitałem, która od początku działalności ma siedzibę na obrzeżach Gniezna. Jak mówi Daniel Pertek, w przyszłym roku będzie obchodzić 25-lecie. Od początku zajmuje się nawadnianiem, a przez lata rozwinęła kilka specjalizacji, uprawy polowe, warzywnictwo, w tym pomidor i cebulę, sadownictwo oraz systemy nawadniania i fertygacji w uprawach bezglebowych. Działa na terenie całej Polski.

Co jest najdroższe w systemie nawadniania upraw bezglebowych? Pompownia, czyli serce instalacji.

Zbigniew Jarosz zaczął od pytania, które każdy plantator zadaje przed decyzją o inwestycji, co w systemie nawadniania kosztuje najwięcej. Odpowiedź Daniela Pertka jest jednoznaczna. Największym kosztem jest pompownia, nazywana też przepompownią. To w niej mieszczą się trzy kluczowe moduły, system fertygacji, filtracja oraz cała automatyka sterująca.

Największym kosztem jest tak naprawdę pompownia. W niej mieści się system fertygacji, filtracja oraz cała automatyka. Jest to serce naszej instalacji.

Daniel Pertek, HA-DWA-O

Fertygacja to kilkadziesiąt tysięcy złotych, filtracja to największa niewiadoma.

Każda pompownia jest projektowana indywidualnie, ale da się wskazać rząd wielkości poszczególnych elementów. Sam moduł fertygacyjny to według Daniela Pertka wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Największe rozbieżności w kosztach dotyczą filtracji, a o jej cenie decyduje przede wszystkim jakość wody, którą dysponuje gospodarstwo.

To wyjaśnia, dlaczego w drugim odcinku cyklu Adam Borzęcki mówił o rzędzie 250 tys. zł za stację nawozową z komputerem. Kompletna pompownia z filtracją dopasowaną do trudnej wody, automatyką i zapasem przepływu kosztuje wielokrotnie więcej niż sam mieszalnik nawozowy. Dwa gospodarstwa o tej samej powierzchni mogą więc zapłacić za pompownię zupełnie różne kwoty tylko dlatego, że jedno ma czystą wodę ze studni, a drugie staw.

Ile kosztuje uzdatnianie wody do nawadniania? Wszystko zależy od źródła wody i jej jakości.

Woda otwarta wymaga najdroższej filtracji

Nagranie powstało przy pompowni zasilanej wodą z prywatnego stawu i to właśnie wody otwarte, jak mówi Daniel Pertek, generują największe koszty oczyszczania. Do wody ze stawów, zbiorników i cieków stosuje się filtrację wieloetapową opartą na filtrach żwirowych. Woda powierzchniowa niesie zawiesinę mineralną, materię organiczną, glony i bakterie, więc pojedynczy filtr siatkowy czy dyskowy nie wystarcza, żeby ochronić kroplowniki.

Woda ze studni z dużą ilością żelaza bywa równie kosztowna w filtracji.

Równie droga może być filtracja wody ze studni, jeśli zawiera dużo żelaza. W takiej sytuacji plantator ma dwie drogi. Pierwsza to sedymentacja w zbiorniku otwartym, żelazo utlenia się w kontakcie z powietrzem, wytrąca i opada, a do oczyszczenia wody pobieranej ze zbiornika wystarczają filtry mechaniczne. Druga droga to odżelaziacze i odmanganiacze, których koszt zależy od wymaganego przepływu.

Daniel Pertek zaznacza, że koszty uzdatniania wody żelazistej nie muszą być bardzo wysokie. Wszystko zależy od tego, ile żelaza rzeczywiście jest w wodzie. Dlatego pierwszym krokiem przed projektowaniem pompowni powinna być pełna analiza wody, obejmująca co najmniej żelazo, mangan, wodorowęglany, pH i przewodność. W literaturze dotyczącej nawadniania kroplowego, według klasyfikacji Nakayamy i Bucksa, ryzyko zatykania kroplowników przez żelazo lub mangan uznaje się za umiarkowane już przy stężeniach od 0,1 do 1,5 mg/l, a za poważne powyżej 1,5 mg/l.

Twarda woda i wodorowęglany to realne  ryzyko dla kroplowników.

Zbigniew Jarosz dodał do tej listy jeszcze jeden problem. Zdarza się woda bardzo twarda, z dużą zawartością wodorowęglanów. Wytrącające się z niej osady zatykają kanaliki kompensacyjne w kroplownikach. Taka woda wymaga zakwaszania, a jej skład trzeba uwzględnić zarówno przy projektowaniu filtracji, jak i przy układaniu programu nawożenia.

Co plantator może zrobić sam, a czego nie powinien?

Rozprowadzenie rurociągów i linii kroplujących we własnym zakresie

Plantatorzy często pytają, czy część instalacji mogą wykonać sami, żeby obniżyć koszty. Daniel Pertek odpowiada, że tak, a firma często sama pyta klientów, czy są w stanie wykonać część prac na własną rękę. Chodzi przede wszystkim o wyposażenie samych tuneli, rozprowadzenie rurociągów, rozłożenie linii z kroplownikami i ich podłączenie. Przy kilku tunelach to już kilka kilometrów rur, więc pracy jest sporo, a oszczędność na robociźnie jest realna.

Pompowni nie składa się samodzielnie.

Granica jest wyraźna. Pompownię powinni zbudować, skonfigurować i uruchomić fachowcy. Zbigniew Jarosz podsumował to porównaniem, które dobrze oddaje rangę tego elementu.

Jeżeli już przyjęliśmy za pewnik, że pompownia jest sercem całego układu, to wiecie dobrze, że o serce trzeba dbać najbardziej. Serca nie bierzcie w swoje ręce, tylko zostawcie jego budowę specjalistom.

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Automatyka, monitoring i alarmy, co musi być od początku, a co można dołożyć później?

Podstawa na start, czujnik przepływu, sondy EC i pH, alarmy.

Większość elementów automatyki można dołożyć do instalacji w kolejnych sezonach. Jest jednak podstawa, od której trzeba zacząć. Według Daniela Pertka obejmuje ona czujnik przepływu, sondy EC i pH oraz możliwość ustawienia alarmów, które zadziałają przy niepożądanym spadku lub wzroście tych parametrów. Te elementy są standardowo zawarte w podstawowej wersji mieszalnika nawozowego.

Przycięty zawór i dwie nawy stracone w upale.

Zbigniew Jarosz przytoczył przypadek z tego sezonu. W czasie upałów u jednego z plantatorów przyciął się zawór. Plantator widział w systemie, że wszystko pracuje, a mimo to dwie nawy tunelu zostały bez wody i plantacja w nich przepadła. W uprawie bezglebowej, przy niewielkiej objętości podłoża, kilka godzin bez nawadniania w upale wystarcza, żeby stracić rośliny.

Właśnie dlatego Daniel Pertek podkreśla rolę czujnika przepływu w całej instalacji. Jeśli zawór się nie otworzy, czujnik powinien wychwycić brak przepływu i podnieść alarm. Sterownik może pokazywać, że sekcja została uruchomiona, ale dopiero pomiar przepływu potwierdza, że woda rzeczywiście płynie.

Przenośne czujniki wilgotności podłoża i zasolenia.

Drugim poziomem zabezpieczenia są czujniki wilgotności wpinane bezpośrednio w podłoże. HA-DWA-O oferuje je w wersji przenośnej, z wbudowaną baterią. Można je wbić w matę w dowolnym miejscu i przenosić między tunelami, co pozwala kontrolować wilgotność tam, gdzie w danym momencie ryzyko jest największe.

Pamiętajcie, na czujnikach i na elementach kontroli nie wolno oszczędzać, bo to jest coś, co wam zadecyduje, czy na tym zarobicie, czy nie.

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Jak długo działa instalacja nawadniająca i co psuje się najczęściej?

Kilkanaście lat dla urządzeń, 50 lat dla rur PE.

Elementy systemu nawadniania, od pomp przez mieszalnik po linie rozprowadzające, według Daniela Pertka mogą bez większych problemów pracować kilkanaście lat. Rury polietylenowe są projektowane fabrycznie na 50 lat pracy, o ile nie zostaną uszkodzone mechanicznie. Kluczowa jest obsługa i konserwacja, która według gościa może kilkukrotnie wydłużyć żywotność poszczególnych elementów. Temu tematowi poświęcimy osobny odcinek.

Najczęstsza awaria, zapchane kroplowniki.

Najczęściej awarii ulegają same kroplowniki, które się zapychają. Daniel Pertek wskazuje dwie główne przyczyny, niewłaściwie dobraną filtrację oraz błędy w podawaniu nawozów. Typowa sytuacja to połączenie dwóch nawozów, które nie są ze sobą kompatybilne. W rurociągu wytrąca się osad, który trafia do kroplowników i je zatyka.

Z praktyki doradczej dodajmy, że klasycznym przykładem jest łączenie w jednym zbiorniku nawozów wapniowych z siarczanami lub fosforanami. Wytrącają się wtedy trudno rozpuszczalny siarczan wapnia i fosforany wapnia. Dlatego w uprawie bezglebowej stosuje się zasadę dwóch zbiorników, A i B, albo i więcej, wapń w jednym, siarczany i fosforany w drugim. Jak zapobiegać zatykaniu kroplowników i jak je czyścić, omówimy w osobnym materiale.

Ile kosztuje serwis instalacji nawadniającej i jak szybko przyjedzie serwisant?

Szkolenie przy uruchomieniu zamiast wizyty?

Daniel Pertek wyjaśnia, że firma nie zakłada obowiązkowego corocznego serwisu. Przy pierwszym uruchomieniu instalacji plantator jest szkolony z podstawowych czynności, tak żeby sam mógł wykonywać przegląd przed sezonem i bieżącą konserwację w jego trakcie. To podejście ma uzasadnienie praktyczne, plantator, który zna swoją pompownię, szybciej zauważy nieprawidłowość niż serwisant przyjeżdżający raz w roku.

Czas reakcji ustalany indywidualnie, pomoc zdalna od ręki.

Czas reakcji na awarię jest ustalany z każdym plantatorem indywidualnie i zapisywany w umowie. Koszt wizyty zależy przede wszystkim od odległości, więc dojazd serwisanta przy obecnych cenach paliwa trzeba uwzględnić w kosztach eksploatacji. Wiele problemów da się jednak rozwiązać zdalnie, przez telefon i aplikację sterującą, bo często pracę całego systemu zaburzają drobiazgi. Zbigniew Jarosz potwierdził to na własnym przykładzie, jego problem z instalacją udało się rozwiązać bez przyjazdu serwisu.

Ile prądu zużywa system nawadniania w uprawie bezglebowej?

Na pytanie o koszt energii elektrycznej nie ma jednej kwoty, bo instalacje różnią się przepływem. Daniel Pertek wskazuje jednak, gdzie ten koszt powstaje. Prawie całe zużycie energii generuje główna pompa zasilająca system, a jej moc może wynosić od 2 do nawet 20 kW, zależnie od wielkości instalacji. Sterownik i czujniki pobierają tak niewiele prądu, że w porównaniu z pompą to koszty groszowe.

Dla orientacji, dobowe zużycie energii to w przybliżeniu moc pompy pomnożona przez czas jej pracy. Pompa o mocy 5,5 kW pracująca łącznie trzy godziny na dobę zużyje około 16,5 kWh. Mnożąc tę wartość przez cenę energii w taryfie gospodarstwa i liczbę dni nawadniania w sezonie, plantator może oszacować roczny koszt prądu dla swojej instalacji.

Co w instalacji nawadniającej warto przewymiarować?

Ostatnie pytanie dotyczyło elementów, które warto od razu zaprojektować z zapasem, żeby przy zmianie koncepcji uprawy nie kupować wszystkiego od nowa. Daniel Pertek radzi przede wszystkim dobrze przemyśleć ewentualną rozbudowę gospodarstwa i przekazać te plany projektantowi już na etapie projektowania instalacji.

Przede wszystkim pompownia, czyli mikser nawozowy odpowiedniej wielkości oraz główna pompa. Druga sprawa to główne rurociągi, które będziemy rozprowadzać między tunelami. Warto, żeby to było zrobione z zapasem.

Daniel Pertek, HA-DWA-O

Zbigniew Jarosz zebrał to w jedną zasadę, w pompownię inwestujemy, nie oszczędzamy, a nawet dajemy ją z naddatkiem. Jeśli za kilka lat zmieni się koncepcja uprawy, dojdzie nowy gatunek albo kolejne hektary, pompownia i główne rurociągi będą na to gotowe. Linie kroplujące w tunelach można wymienić stosunkowo tanio. Wymiana zbyt małej pompy czy przekopywanie magistrali między tunelami to już poważny wydatek i przestój.

Jeśli macie dodatkowe pytania o nawadnianie, dzwońcie, piszcie SMS-y i maile. Telefony do Daniela Pertka i do ekspertów cyklu znajdziecie na planszy na końcu filmu. Na przesłane pytania odpowiemy w materiale uzupełniającym albo na dedykowanym webinarze.

Podsumowanie

  • Najdroższym elementem systemu nawadniania jest pompownia, która obejmuje fertygację, filtrację i automatykę. To serce instalacji.
  • Sam moduł fertygacyjny to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Największe różnice w kosztach pompowni wynikają z filtracji.
  • O koszcie filtracji decyduje jakość wody. Najdroższa jest woda otwarta, wymagająca wieloetapowej filtracji z filtrami żwirowymi.
  • Woda ze studni z dużą ilością żelaza może kosztować podobnie. Rozwiązaniem jest sedymentacja w otwartym zbiorniku i filtry mechaniczne albo odżelaziacze i odmanganiacze.
  • Przed projektowaniem pompowni zrób pełną analizę wody: żelazo, mangan, wodorowęglany, pH i EC.
  • Rurociągi i linie kroplujące w tunelach możesz rozłożyć sam. Pompownię powinni zbudować, skonfigurować i uruchomić fachowcy.
  • Od początku musisz mieć czujnik przepływu, sondy EC i pH oraz alarmy przekroczenia parametrów. Pozostałą automatykę można dołożyć później.
  • Czujnik przepływu wykrywa sytuację, w której sterownik pokazuje pracę sekcji, a woda nie płynie, na przykład przy przyciętym zaworze.
  • Urządzenia pracują kilkanaście lat, rury PE są projektowane na 50 lat. Konserwacja może kilkukrotnie wydłużyć żywotność elementów.
  • Najczęstsza awaria to zapchane kroplowniki, spowodowane złą filtracją, twardą wodą albo wytrąceniem osadu z niekompatybilnych nawozów.
  • Czas reakcji serwisu ustal w umowie. Wiele drobnych awarii da się usunąć zdalnie.
  • Prawie cały koszt energii generuje główna pompa. Przewymiarować warto pompownię, główną pompę i magistrale między tunelami.

Najczęściej zadawane pytania

Co jest najdroższe w systemie nawadniania upraw bezglebowych?

Pompownia, w której mieszczą się fertygacja, filtracja i automatyka. Sam moduł fertygacyjny kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, a koszt filtracji zależy przede wszystkim od jakości wody.

Która woda jest najdroższa w uzdatnianiu do nawadniania kroplowego?

Woda otwarta ze stawów i zbiorników, która wymaga wieloetapowej filtracji z filtrami żwirowymi. Równie kosztowna może być woda studzienna z dużą zawartością żelaza, zależnie od jego stężenia i wymaganego przepływu.

Czy plantator może sam wykonać część instalacji nawadniającej?

Tak. Samodzielnie można rozprowadzić rurociągi w tunelach i rozłożyć linie kroplujące. Pompownię powinni zbudować, skonfigurować i uruchomić specjaliści.

Jakie zabezpieczenia musi mieć instalacja od początku?

Minimum to:

  • czujnik przepływu, który wykrywa brak wody mimo uruchomionej sekcji,
  • sondy EC i pH,
  • alarmy przy spadku lub wzroście tych parametrów poza ustalone progi.

Jak długo wytrzymuje instalacja nawadniająca?

Urządzenia pompowni i linie rozprowadzające mogą pracować kilkanaście lat, a rury PE są projektowane na 50 lat. Regularna obsługa i konserwacja może kilkukrotnie wydłużyć żywotność elementów.

Które elementy instalacji warto zaprojektować z zapasem?

Pompownię, czyli mieszalnik nawozowy i główną pompę, oraz główne rurociągi między tunelami. Plany rozbudowy gospodarstwa warto przekazać projektantowi już na etapie projektowania.

Opracowanie: Albert Zwierzyński,  Doradca Jagodowy, 31 październik 2026

23 października 2026
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2026 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy