Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Czy da się zredukować pozostałości środków ochrony w owocach jagodowych? Praktyczne rozwiązania na sezon 2026, poznasz na Kongresie Jagodowym.

Czy można pogodzić skuteczną ochronę plantacji z produkcją owoców praktycznie bez pozostałości środków ochrony roślin? Czy w obliczu eliminacji kolejnych substancji aktywnych przez Unię Europejską da się wyprodukować owoc spełniający najbardziej wyśrubowane normy odbiorców? Dr hab. Zbigniew Jarosz przez ostatni sezon intensywnie pracował nad rozwiązaniem tego problemu, testując alternatywne strategie ochrony. Efekt jest obiecujący – udało się drastycznie ograniczyć pozostałości środków chemicznych w plonie, stosując rozwiązania biologiczne, biotechniczne i stymulacyjne. W tym artykule poznasz kontekst tego wyzwania oraz kierunek, w którym zmierza nowoczesna ochrona roślin jagodowych. Pełne szczegóły technologii, konkretne preparaty i harmonogramy zabiegów zostaną przedstawione podczas Kongresu Jagodowego 2026.

Problem pozostałości substancji czynnych, a wymogi rynku kontra rzeczywistość.

Pozostałości substancji czynnych w owocach jagodowych to jeden z najbardziej palących problemów współczesnej jagodowej produkcji. Wielu odbiorców, szczególnie sieci handlowe i przetwórnie eksportowe, wymaga aby tych substancji nie było wcale, albo były na bardzo, bardzo niskim poziomie. Dodatkowo, często ograniczają liczbę różnych substancji, które mogą być wykryte w owocach.

Problem polega na tym, że dostępnych środków ochrony roślin jest coraz mniej. Z roku na rok Unia Europejska wycofuje kolejne substancje aktywne, ograniczając  narzędzia  plantatorom. A jednocześnie pojawiają się dodatkowe wymagania dotyczące “czystości owoców”.

Albert Zwierzyński zadaje kluczowe pytanie: czy w ogóle da się pogodzić w tym przypadku ogień z wodą? Czy można prowadzić ochronę na bardzo wysokim, skutecznym poziomie, ale z drugiej strony produkować “owoc czysty”, z bardzo niską zawartością i małą liczbą substancji czynnych?

Dr Jarosz potwierdza, że problem jest realny i dotyczy wszystkich plantatorów. Od kilku lat pracuje nad systemem “zero pozostałości”, rozumiejąc z jednej strony oczekiwania konsumentów, którzy chcieliby kupować owoce bez żadnych śladów środków chemicznych, a z drugiej strony mierząc się z ograniczeniami narzuconymi przez przepisy unijne.

Hipokryzja polityki unijnej, Zielony Ład kontra umowa Mercosur

Dr Jarosz zwraca uwagę na pewną hipokryzję w polityce Unii Europejskiej, która w ostatnim czasie stała się szczególnie widoczna. Z jednej strony Zielony Ład eliminuje w Europie kolejne środki ochrony roślin, drastycznie ograniczając możliwości ochrony plantacji. Plantatorzy słyszą: tutaj w Europie nie wolno nic stosować.

Z drugiej strony, Unia Europejska jest bliska podpisania umowy z krajami Mercosur, czyli krajami południowej Ameryki, gdzie wolno wiele, wiele, więcej w ochronie roślin niż w krajach UE Wolno stosować wiele innych substancji aktywnych, które w UE zostały już dawno wycofane. Owoce produkowane w tych krajach z użyciem zakazanych w Europie substancji będą mogły swobodnie trafiać na rynek unijny.

Ta sytuacja stawia europejskich plantatorów w bardzo trudnej pozycji konkurencyjnej. Muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne normy, podczas gdy ich konkurenci spoza UE mogą korzystać z pełnego wachlarza środków ochrony. To pytanie nie tylko o konkurencyjność, ale także o sens całej polityki ograniczania dostępu do środków ochrony roślin.

W obliczu tej sytuacji plantatorzy muszą szukać alternatywnych rozwiązań, które pozwolą im produkować owoce wysokiej jakości, z minimalnymi pozostałościami, ale przy wykorzystaniu ograniczonego zestawu środków ochrony.

Nowa strategia – biologiczne, biotechniczne i stymulacyjne

Dr Jarosz w ostatnim sezonie przyjął całkiem inną strategię niż w latach poprzednich. Zamiast skupiać się wyłącznie na optymalizacji stosowania środków chemicznych, postanowił wypróbować kilka rozwiązań biologicznych, biotechnicznych i stymulacyjnych, po to aby zmniejszyć zawartość pozostałości środków chemicznych w plonie.

Jak sam podkreśla, udało mu się to. Nie chce jeszcze zdradzać konkretnych cyfr ani szczegółów technologii, ale potwierdza, że jest w stanie drastycznie ograniczyć pozostałości środków chemicznych w owocach. Więcej – pracuje nadal nad tym, aby zbić te pozostałości do zera.

Co to konkretnie oznacza w praktyce? Rozwiązania biologiczne to przede wszystkim stosowanie organizmów pożytecznych, które mogą konkurować z patogenami lub bezpośrednio je zwalczać. Mogą to być bakterie, grzyby antagonistyczne lub wirusy specyficzne dla szkodników.

Rozwiązania biotechniczne obejmują szerokie spektrum metod, od stosowania feromonów płciowych po monitoring i zaburzanie rozrodu szkodników, wykorzystywanie pułapek świetlnych, barierowych, czy mechanicznych metod ograniczania populacji szkodników.

Stymulatory to preparaty, które nie działają bezpośrednio na patogeny czy szkodniki, ale wzmacniają naturalną odporność roślin. Mogą to być biopreparaty zawierające polisacharydy, aminokwasy, wyciągi z alg, krzem czy inne substancje aktywujące mechanizmy obronne rośliny.

Kluczem do sukcesu jest prawdopodobnie nie stosowanie któregoś z tych rozwiązań osobno, ale zbudowanie systemu, w którym wszystkie te elementy się uzupełniają i wzmacniają. To wymaga głębokiej wiedzy, doświadczenia i precyzji w stosowaniu, ale jak pokazują testy dr Jarosza, jest to możliwe.

Praktyczne wdrożenie, jak to zrobić w gospodarstwie jagodowym?

Albert Zwierzyński zadaje kolejne kluczowe pytanie: jak to zrobić w praktyce plantatorskiej? Jak poprowadzić ochronę oraz zabiegi towarzyszące, które wpisują się w cały aspekt agrotechniczny, żeby na koniec owoc miał minimalną zawartość pozostałości, a ich liczba była niska?

To pytanie jest fundamentalne, bo często teoretyczne rozwiązania nie sprawdzają się w warunkach rzeczywistej produkcji. Gospodarstwo to nie laboratorium. Plantator musi radzić sobie z zmienną pogodą, różnymi poziomami presji szkodników i chorób, ograniczeniami w dostępie do wody, a także presją ekonomiczną.

Dr Jarosz zapowiada, że podczas Kongresu Jagodowego 2026 przedstawi konkretną technologię, harmonogramy zabiegów, dawkowania oraz połączenia preparatów. To będzie wiedza gotowa do wdrożenia, nie teoretyczne rozważania. Praktyczne wskazówki oparte na doświadczeniach z sezonu 2025.

Jak podkreśla dr Jarosz, wciąż pracuje nad dopracowaniem tej technologii. Jesienią 2025 roku kontynuuje testy i optymalizację systemu, aby w finalnej wersji przedstawić plantatorom rozwiązanie jak najbardziej skuteczne i łatwe w implementacji.

Ważne jest też to, że system ten musi być ekonomicznie opłacalny. Nie ma sensu redukować pozostałości środków chemicznych, jeśli kosztem tego będzie drastyczny spadek plonów lub pogorszenie jakości owoców. Rozwiązanie musi być kompleksowe: skuteczna ochrona, minimalne pozostałości i opłacalność ekonomiczna.

System “zero pozostałości” czyli wizja przyszłości produkcji jagodowej

Praca nad systemem “zero pozostałości” to nie fanaberia ani kaprys. To odpowiedź na realne wymagania rynku i konsumentów. Coraz więcej odbiorców wymaga owoców praktycznie bez śladów środków ochrony roślin.

System “zero pozostałości” nie oznacza całkowitej rezygnacji ze środków chemicznych. Oznacza raczej ich minimalizację i zastąpienie w maksymalnym możliwym zakresie metodami alternatywnymi. Chodzi o to, aby w momencie zbioru owoce nie zawierały wykrywalnych ilości substancji aktywnych lub zawierały je w śladowych ilościach, znacznie poniżej dopuszczalnych norm.

To wymaga przemyślenia całej strategii ochrony. Kluczowe staje się stosowanie preparatów o bardzo krótkich okresach karencji, precyzyjne planowanie zabiegów chemicznych tak, aby maksymalnie wydłużyć okres między ostatnim zabiegiem a zbiorem, oraz intensywne stosowanie metod biologicznych i biotechnicznych w okresie tuż przed i podczas zbiorów.

Dr Jarosz jest ostrożny w prognozach. Mówi, że jest w stanie drastycznie ograniczyć pozostałości, ale jeszcze pracuje nad tym, aby zbić je do zera. To pokazuje realizm i uczciwość w podejściu do problemu. Nie obiecuje cudów, ale prezentuje realne postępy.

Wizja przyszłości produkcji jagodowej to prawdopodobnie właśnie taki system: zintegrowany, wykorzystujący wszystkie dostępne metody ochrony, zoptymalizowany pod kątem minimalizacji pozostałości, ale jednocześnie skuteczny i ekonomicznie opłacalny.

Przygotowanie do sezonu 2026, ale najpierw pierwszy krok, Kongres Jagodowy?

Albert Zwierzyński w podsumowaniu mówi o przygotowaniu do kolejnego sezonu, którego charakter jeszcze nie jest znany. Czy będzie łatwy? Czy trudny? Jedno jest pewne – będzie dziwny, tak jak większość ostatnich sezonów.

Zmienność pogody, nowe wyzwania fitosanitarne, ograniczenia w dostępie do środków ochrony, rosnące wymagania odbiorców – to wszystko sprawia, że każdy sezon przynosi nowe, często nieprzewidywalne wyzwania.

Plantatorzy muszą być przygotowani na różne scenariusze. Nie wystarczy już opanowanie jednej sprawdzonej technologii i powtarzanie jej rok po roku. Potrzebna jest elastyczność, umiejętność szybkiego reagowania na zmiany, otwartość na nowe rozwiązania.

Kongres Jagodowy 2026, który odbędzie się 10 stycznia w hotelu Panorama w Mszczonowie, to właśnie okazja do zdobycia wiedzy, która może być kluczowa w nadchodzącym sezonie. Wiedzy nie tylko o redukcji pozostałości środków chemicznych, ale także o innych aspektach nowoczesnej produkcji jagodowej.

Organizatorzy zachęcają, aby już teraz wejść na stronę Doradca Jagodowy, zarejestrować się, kupić bilet i zarezerwować miejsce. To inwestycja w wiedzę, która może przełożyć się na realne korzyści w produkcji.

Szczegóły technologii, konkretne preparaty, dawkowania i harmonogramy zabiegów zostaną przedstawione podczas Kongresu Jagodowego 2026. Więcej informacji i zapisy na stronie https://doradcajagodowy.pl/kongres-2026/ 

 

9 listopada 2025
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2022 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy