Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Kto będzie zbierał nasze owoce?? Adam Borzęcki i Zbigniew Jarosz o zmianach w zatrudnianiu cudzoziemców od 22 sierpnia 2026 r. Jak zmiany wpłyną na dostępność pracowników sezonowych?

Kto będzie pracował na plantacjach jagodowych w kolejnych sezonach? I co mogą zrobić plantatorzy, kiedy jedno ze źródeł pracowników sezonowych właśnie się zawęziło? Od 22 sierpnia 2026 r. obywatele Gruzji, Kolumbii i Wenezueli nie mogą pracować w Polsce w czasie pobytu w ramach ruchu bezwizowego, a pracowników z Ukrainy na plantacjach jest coraz mniej. O skutkach tej sytuacji dla gospodarstw dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. UP w Lublinie, rozmawiał w stacji badawczo-rozwojowej firmy Boryna z Adamem Borzęckim, właścicielem plantacji jagodowych Boryna. Adam Borzęcki relacjonuje w tej rozmowie swoje spotkania z posłem Mirosławem Maliszewskim oraz w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a my wyjaśniamy, co nowe przepisy oznaczają przy planowaniu rekrutacji.

Ta rozmowa ma sens tylko w całości, dlatego prosimy o wysłuchanie jej od początku do końca. Nie zgadzamy się na wykorzystywanie fragmentów wyrwanych z kontekstu. Prawa autorskie należą do Doradcy Jagodowego, kopiowanie i skracanie nagrania bez naszej zgody jest zabronione.

 

Co zmieniło się w zatrudnianiu obywateli Gruzji, Kolumbii i Wenezueli od 22 sierpnia 2026 r.?

Co dokładnie mówi rozporządzenie

Od 22 sierpnia 2026 r. obowiązuje rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 31 lipca 2026 r. w sprawie wykazu państw, których obywatele posiadający zezwolenie na pracę nie są uprawnieni do wykonywania pracy w czasie pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w ramach ruchu bezwizowego. Na liście znalazły się trzy państwa, Gruzja, Kolumbia i Wenezuela. Rozporządzenie ogłoszono w Dzienniku Ustaw 7 sierpnia 2026 r., a weszło w życie po 14 dniach.

W praktyce obywatel jednego z tych państw nadal może przebywać w Polsce w ramach ruchu bezwizowego. Taki pobyt nie daje mu jednak prawa do pracy, nawet jeśli pracodawca uzyskał dla niego zezwolenie na pracę. Do legalnego zatrudnienia potrzebne są dwa elementy jednocześnie. Pierwszy to inna podstawa pobytu, czyli wiza uprawniająca do pracy albo zezwolenie na pobyt czasowy. Drugi to dokument legalizujący samą pracę.

Rozporządzenie wydano na podstawie ustawy z 20 marca 2025 r. o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa pozwala ministrowi właściwemu do spraw pracy, na wniosek ministra spraw wewnętrznych lub ministra spraw zagranicznych, wskazać państwa, których obywatele nie mogą pracować w ramach ruchu bezwizowego. Jako powód zmiany wskazywano wysokie ryzyko migracyjne oraz przypadki, w których zezwolenie na pracę służyło ukryciu rzeczywistego celu pobytu.

Jak to się ma do „uproszczonych procedur”, o których mówi się w branży

W rozmowie, podobnie jak w wielu dyskusjach plantatorów, zmiana opisywana jest jako wyłączenie trzech państw z uproszczonych procedur legalizacji zatrudnienia. Formalnie rozporządzenie obowiązujące od 22 sierpnia nie dotyczy procedury oświadczeń o powierzeniu pracy, lecz możliwości pracy w ramach ruchu bezwizowego. Dla obywateli Gruzji osobną zmianą było wcześniejsze wyłączenie z procedury oświadczeniowej, obowiązujące od 1 grudnia 2025 r. Skutek dla gospodarstwa jest jednak podobny, zatrudnienie wymaga dłuższej ścieżki i dokumentów przygotowanych przed rozpoczęciem pracy.

Co to oznacza przy planowaniu sezonu na plantacji

Dla plantatora, który w poprzednich sezonach zatrudniał pracowników z tych państw, najważniejsza zmiana dotyczy czasu. Wizę wydaje konsul, a wniosek trzeba złożyć przed wyjazdem pracownika do Polski. Rekrutację na sezon zbiorów trzeba więc zaczynać wcześniej i uwzględnić w harmonogramie czas oczekiwania na wizę. Organizacje pracodawców zwracały uwagę na ryzyko wydłużenia procedur i przeciążenia konsulatów.

Przepisy przewidują rozwiązania przejściowe dla osób, które pracowały na dotychczasowych zasadach. Ich zastosowanie w konkretnym przypadku warto potwierdzić w powiatowym urzędzie pracy albo w urzędzie wojewódzkim, zanim pracownik rozpocznie kolejny okres pracy. Obowiązek sprawdzenia podstawy pobytu i dokumentu uprawniającego do pracy spoczywa na pracodawcy. Opis przepisów przedstawia stan prawny na dzień publikacji artykułu.

Dlaczego pracownicy z Kolumbii stali się ważni dla plantacji jagodowych?

Adam Borzęcki mówi wprost, że z całej zmiany najbardziej dotknęło go wyłączenie Kolumbii. W jego gospodarstwie pracownicy z tego kraju pracują od trzech sezonów, a ich pracę bardzo sobie ceni. Według niego pomogli zapełnić luki kadrowe, które zaczęły się pojawiać wraz z malejącą liczbą pracowników z Ukrainy. Prof. Jarosz zwraca uwagę, że pracownicy z Kolumbii cieszyli się w Polsce dobrą opinią.

Spadek dostępności pracowników z Ukrainy Adam Borzęcki uważa za naturalną kolej rzeczy. Osoby, które mieszkają w Polsce od pięciu, sześciu lat, szukają według niego innej pracy. Nie chodzi przy tym o zarobki, bo przy pracy w polu można dobrze zarobić w krótkim czasie. Praca na plantacji jest dobrym rozwiązaniem dla kogoś, kto przyjeżdża tylko zarobić. Ktoś, kto osiedlił się na stałe, chce pracować pięć dni w tygodniu, od ósmej do szesnastej, i mieć swoje życie.

To nie jest narzekanie na tych ludzi, tylko po prostu takie są fakty i to jest naturalne.

Adam Borzęcki, właściciel plantacji jagodowych Boryna

Z tej obserwacji wynika, że plantacje coraz bardziej zależą od osób przyjeżdżających do Polski na sezon. Adam Borzęcki podkreśla, że problemem nie są już nawet stawki, lecz sama dostępność pracowników, którzy mogą przyjechać i tu pracować.

Skąd wzięła się zmiana i dlaczego zdaniem Adama Borzęckiego przyniosła odwrotny skutek?

Prof. Jarosz pyta, kto był inicjatorem wyłączenia trzech państw i o co w tej decyzji chodzi. Adam Borzęcki wyjaśnia, że u jej podstaw leżała duża liczba nadużyć przy zatrudnianiu cudzoziemców. Podczas spotkania w ministerstwie zaznaczał, że nie dotyczyły one sektora rolnego, lecz innych sektorów. Według jego relacji dochodziło tam do problematycznych zatrudnień, naciągania pracowników i zabierania im paszportów, a ograniczenie miało te praktyki ukrócić.

W ocenie Adama Borzęckiego rozporządzenie osiągnęło odwrotny skutek. Cudzoziemcy z tych państw nadal mogą przyjechać do Polski, natomiast trudniejsza stała się legalizacja ich zatrudnienia. Takie rozwiązanie uważa za przeciwskuteczne, bo uderza w gospodarkę, nie tylko w branżę ogrodniczą.

Nie utrudniliśmy wjazdu tym osobom do Polski, tylko utrudniliśmy legalizację zatrudnienia.

Adam Borzęcki, właściciel plantacji jagodowych Boryna

Spotkania w Sejmie i w ministerstwie, zrozumienie i dobra wola, ale bez szans na cofnięcie zmian

Adam Borzęcki spotkał się z posłem Mirosławem Maliszewskim, przewodniczącym sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, którego branża kojarzy przede wszystkim z sadownictwem i ogrodnictwem. Relacjonuje, że spotkał się z dużym zrozumieniem tematu, dużą wiedzą i dobrą wolą, żeby w tej sytuacji pomóc. Podobnie ocenia rozmowy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, za które dziękuje. Był zaskoczony, że u wszystkich osób, z którymi rozmawiał, czuć było chęć działania na korzyść firm i producentów.

Na pytanie prof. Jarosza, czy przepisy są odwracalne i czy przynajmniej Kolumbię da się zdjąć z listy, Adam Borzęcki odpowiada, że nie widzi na to szans. Według niego wszystko rozbija się o nastrój społeczny w kraju i o decyzje podejmowane wyżej. Prof. Jarosz pyta więc, gdzie jest góra decyzyjna, do której trzeba dotrzeć. Odpowiedź rozmówcy jest szeroka, do ogółu społeczeństwa i do wszystkich partii politycznych.

Prof. Jarosz stawia też hipotezę, że społeczeństwo potrafi odróżnić od siebie różne grupy cudzoziemców, a urzędnicy wybrali po prostu najprostsze rozwiązanie. Adam Borzęcki uważa, że nie do końca tak jest, i powołuje się na doświadczenia posła Maliszewskiego. Według relacji posła przy wcześniejszych próbach dopisania do ułatwionych procedur kolejnych państw, takich jak Turkmenistan i Uzbekistan, pomysły te spotykały się z oporem, nawet z wrogością, także wśród części sadowników. Sprzeciw opierał się na argumentach odwołujących się do religii mieszkańców tych państw. Adam Borzęcki przyznaje, że z takimi argumentami trudno się dyskutuje, i polemizuje z wrzucaniem całych narodów do jednego worka.

Nastroje społeczne jako główna bariera

Rozróżnienie, którego zdaniem rozmówcy brakuje w debacie

Najważniejszą przeszkodą Adam Borzęcki nazywa nastrój społeczny wokół imigracji. Jego zdaniem w opinii publicznej wszystko trafia do jednego worka, a opcje polityczne rywalizują o to, która mocniej ograniczy imigrację. Polskie ogrodnictwo i wiele innych branż produkcyjnych może na tym, jak mówi, bardzo mocno ucierpieć. Tracą bowiem jedną z nielicznych przewag konkurencyjnych, jaką jest dostęp do pracowników do prac pracochłonnych.

Ja sam sobie nie życzę na ulicach Warszawy zbyt dużej ilości imigrantów, którzy tu przyjeżdżają nielegalnie. Natomiast to nie chodzi o ludzi, którzy przyjeżdżają tu pracować.

Adam Borzęcki, właściciel plantacji jagodowych Boryna

Adam Borzęcki proponuje jasne rozróżnienie. Czym innym jest według niego osoba, która przekracza granicę nielegalnie i której celem, jak mówi, nie jest praca. Czym innym jest pracownik, który przyjeżdża legalnie, żeby pracować, płacić podatki i zarobić na życie, a potem wraca do swojego kraju albo osiedla się w Polsce i zakłada rodzinę. Tacy pracownicy, zaznacza, wypracowują polskie PKB i pozwalają rozwijać firmy. Branże, które z nich korzystają, muszą jego zdaniem pomóc w zmianie nastroju społecznego, choć sam przyznaje, że nie wie jeszcze, jak to zrobić.

Polemika z argumentami przeciwników ułatwień

W rozmowie Adam Borzęcki przywołuje argumenty, którymi posługują się przeciwnicy ułatwień w zatrudnianiu cudzoziemców. Robi to wyłącznie po to, żeby się z nimi spierać. Zauważa, że są one skuteczne politycznie i trudno z nimi dyskutować. Każde ułatwienie wjazdu dla pracowników jest jego zdaniem natychmiast punktowane przez drugą stronę sporu, co trzyma branżę w klinczu.

Oczywiście musimy ich kontrolować, musimy tę imigrację prowadzić mądrze. […] Nie możemy tak zero-jedynkowo działać, jak działamy, bo więcej sobie zrobimy krzywdy niż pożytku.

Adam Borzęcki, właściciel plantacji jagodowych Boryna

Adam Borzęcki krytykuje przy tym oba skrajne podejścia. Zarówno blokowanie wszystkich, jak i wpuszczanie wszystkich uważa za błąd, a o polityce migracyjnej mówi jako o czymś, co trzeba prowadzić z kontrolą i rozsądnie.

Demografia a dostęp do pracowników

Adam Borzęcki wiąże dostęp do pracowników z sytuacją demograficzną. Zwraca uwagę, że na jedną kobietę przypada w Polsce około jednego dziecka, czyli mniej więcej połowa poziomu zapewniającego odnawianie się społeczeństwa. Dane GUS potwierdzają ten obraz: współczynnik dzietności w 2025 r. wyniósł 1,068, a zastępowalność pokoleń zapewnia poziom 2,1. Według rozmówcy rozwijanie kraju w tempie trzech, czterech procent rocznie i utrzymanie wysokiego poziomu świadczeń bez udziału cudzoziemców w rynku pracy jest niemożliwe.

Apel do branży, rozmowy z parlamentarzystami wszystkich opcji i petycje

Pod koniec rozmowy prof. Jarosz podsumowuje, że każdy związany z branżą powinien rozmawiać z posłem lub senatorem, na którego głosował. Adam Borzęcki dodaje, że dotyczy to każdej partii, każdego środowiska politycznego i każdej organizacji. Każdy kogoś zna i ma jakąś możliwość dotarcia do decydentów. Sam deklaruje, że będzie zabiegał o zmiany wszędzie tam, gdzie ma kontakty.

Drugim narzędziem mają być petycje. Adam Borzęcki podkreśla, że siłę będzie miała dopiero petycja z setkami tysięcy podpisów, a nie z kilkuset. Trzecim zadaniem jest codzienna rozmowa ze znajomymi. Jeśli polityk proponuje rozwiązania skrajne, czy to usunięcie z kraju wszystkich imigrantów, czy otwarcie granic dla wszystkich, nie należy mu według rozmówcy przyklaskiwać.

Rozmowa kończy się ostrzeżeniem. Według Adama Borzęckiego brak pracowników oznacza dla branży jagodowej stagnację i równię pochyłą. W najczarniejszym scenariuszu, jak mówi, plantatorzy demontują tunele, zaorują pola, sieją kukurydzę i sami wyjeżdżają do pracy sezonowej w Niemczech.

Czeka nas ogrom pracy. Ale mam nadzieję, że ta praca się uda i że branża jagodowa będzie miała siłę do wzrostu.

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Podsumowanie

  • Od 22 sierpnia 2026 r. obywatele Gruzji, Kolumbii i Wenezueli przebywający w Polsce w ramach ruchu bezwizowego nie mogą pracować, nawet jeśli mają zezwolenie na pracę.
  • Zatrudnienie obywateli tych państw nadal jest możliwe, ale wymaga wizy uprawniającej do pracy albo zezwolenia na pobyt czasowy oraz dokumentu legalizującego pracę.
  • Rekrutację na sezon zbiorów trzeba planować z wyprzedzeniem, z uwzględnieniem czasu oczekiwania na wizę w konsulacie.
  • Przed rozpoczęciem pracy pracodawca musi sprawdzić podstawę pobytu każdego pracownika z tych państw. Sprawy przejściowe najlepiej potwierdzić w powiatowym urzędzie pracy lub urzędzie wojewódzkim.
  • Obywatele Gruzji od 1 grudnia 2025 r. nie mogą być zatrudniani na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy.
  • Adam Borzęcki spotkał się w Sejmie i w ministerstwie ze zrozumieniem i dobrą wolą, ale nie widzi szans na szybkie cofnięcie zmian.
  • Dostępność pracowników z Ukrainy będzie według niego dalej maleć, bo osoby osiadłe w Polsce wybierają stałą pracę o regularnych godzinach.
  • Główną barierą jest w jego ocenie nastrój społeczny, w którym nielegalna imigracja i legalna praca cudzoziemców płacących podatki trafiają do jednego worka.
  • Rozmówcy apelują o rozmowy z posłami i senatorami wszystkich opcji politycznych oraz o petycje, które mają sens dopiero przy setkach tysięcy podpisów.

Informacje o materiale

Rozmówca: Adam Borzęcki, właściciel plantacji jagodowych Boryna.

Prowadzący rozmowę: dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Miejsce nagrania: stacja badawczo-rozwojowa firmy Boryna.

Data nagrania: 30 września 2026

Zdjęcia i postprodukcja: Albert Zwierzyński.

Prawa autorskie: Doradca Jagodowy.

Opis przepisów przedstawia stan prawny na dzień publikacji artykułu.

Rozmowa dotyczy złożonego, wielowątkowego tematu dostępności pracowników sezonowych i polityki migracyjnej. Prosimy o wysłuchanie jej w całości. Rozmówcy przytaczają w niej również argumenty, z którymi się nie zgadzają i z którymi polemizują, dlatego pojedyncze zdania wyrwane z kontekstu mogą przypisać im poglądy przeciwne do tych, które faktycznie wyrażają. Nagranie nie może być wykorzystywane we fragmentach. Prawa autorskie do nagrania należą do Doradcy Jagodowego Sp. z o.o.. Kopiowanie, skracanie, montowanie i rozpowszechnianie nagrania lub jego części bez naszej pisemnej zgody jest zabronione.

Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy. Tylko w całości pokazuje ona, jak Adam Borzęcki i prof. Zbigniew Jarosz rozumieją sytuację na rynku pracy sezonowej i jakie działania proponują branży jagodowej.

18 października 2026
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2026 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy