Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Mechaniczne usuwanie rozłogów w truskawce. Jaka maszyna, jaki ciągnik i jakiej skuteczności można realnie oczekiwać?

Czy jeden przejazd maszyną do obcinania rozłogów, zastąpi pracę ekipy, która trzy razy w sezonie wchodzi w plantację z nożycami? I czy ciągnik pamiętający lata siedemdziesiąte udźwignie nowoczesną obcinarkę do rozłogów? Na te pytania odpowiadał pokaz polowy zorganizowany na plantacji Państwa Sławomiry i Andrzeja Glinków w gminie Chynów na Mazowszu, w gospodarstwie, w którym testowano już wiele modeli i systemów uprawy truskawki. Maszynę prezentował jej współtwórca i współwłaściciel firmy PW Technic, a rozmowę prowadzili dr hab. Zbigniew Jarosz, oraz Albert Zwierzyński. Z pokazu wychodzi konkretna lista parametrów, których należy żądać przed zakupem, oraz uczciwie postawiona granica tego, co maszyna potrafi.

 

Dlaczego rozłogi przestały być problemem agrotechnicznym, a stały się organizacyjnym?

Usuwanie rozłogów zawsze było pracochłonne, ale przez lata dało się je wpisać w grafik prac ręcznych. Dziś problem przesunął się na koszty i dostępność ludzi i na szerokość okna czasowego. Rozłóg nie czeka, a termin, w którym zabieg ma sens, nie trwa nieskończenie.

„Przy zbiorach nie ma problemu z pracownikami, bo to jest lżejsza praca i bardziej zyskowna. Bardzo wielu plantatorów skarży się, że już przy cięciu rozłogów jest to albo strasznie mało efektywne, albo w ogóle niechętnie robione. To już taki czas, kiedy pracownicy ze wschodu chcą wrócić do siebie albo po prostu trochę odpocząć.”

dr Zbigniew Jarosz

To jest sedno decyzji o mechanizacji tego zabiegu. Maszyna nie musi być tańsza od człowieka w przeliczeniu na godzinę pracy, żeby się opłacała. Wystarczy, że wykona zabieg w terminie, w którym brygady po prostu nie ma, bo rozłóg pozostawiony dwa tygodnie dłużej zakorzenia się i przestaje być problemem do ścięcia, a staje się problemem do wyrwania.

Warto też przypomnieć proporcje. Na plantacji na podwyższonym zagonie usuwanie rozłogów wraca dwa do trzech razy w sezonie, a przy silnym rozłogowaniu częściej. Metody dostępne plantatorowi zestawialiśmy szczegółowo w osobnym materiale Doradcy Jagodowego, obejmującym pracę ręczną, obcinarkę mechaniczną, herbicydy parzące oraz regulator wzrostu. Ten pokaz dotyczy jednej z tych ścieżek, rozwiniętej do poziomu konkretnych parametrów technicznych.

Jak skutecznie i tanio usuwać rozłogi w truskawce? Kilka sposobów i możliwości walki z rozłogami na plantacji.

Cztery lata rozwoju konstrukcji, czyli dlaczego pierwsza wersja maszyny nie wystarczyła?

Historia tej konstrukcji jest pouczająca dla każdego, kto rozważa zakup maszyny testowanej wyłącznie u producenta. Pierwsze wersje pracowały bardzo dobrze, ale na zagonach, które producent sam formuje.

„Pracujemy nad tą maszyną od czterech lat. Skupiliśmy się najpierw na własnych uprawach i na uprawach sąsiadów w okolicy. Pierwsze wersje u nas działały super, sprzedaliśmy kilka maszyn i pojawiły się problemy, dlatego że jakość zagonów w Polsce jest strasznie zróżnicowana, a dostosowanie się maszyną do tak różnych zagonów jest bardzo trudne.”

Piotr Siwek, PW Technic

To zdanie warto przeczytać dwa razy, bo dotyczy nie tylko tej maszyny. Geometria zagonu, jego wysokość, stopień zagęszczenia i powtarzalność na całej długości rzędu decydują o tym, czy narzędzie prowadzone kopiująco w ogóle utrzyma właściwą wysokość roboczą. Na zagonie formowanym starannie, o stabilnej geometrii, praktycznie każda konstrukcja zadziała. Na zagonie nierównym, osiadającym lub zmieniającym szerokość, ujawniają się wszystkie słabości układu.

Producent zareagował na to przebudową mechaniki, a nie korektą ustawień, i to jest istotna różnica. Zapowiedział też prezentację własnej maszyny do formowania zagonów, co domyka logikę całego układu, maszyna pracuje najlepiej na zagonie o powtarzalnej geometrii i wykonaniu jak najdokładniejszemu.

Co zmieniono w nowej wersji?

Najważniejsza zmiana dotyczy prędkości obrotowej zespołu roboczego.

„Przebudowaliśmy mechanikę tak, że działamy na znacznie wolniejszych obrotach. Pierwsza maszyna działała na dużych obrotach, przez to szczotka dużo szybciej się zużywała, a same obroty szczotki sprawiały, że folia była przecinana. Mamy różne twardości szczotek i nawet ta najdelikatniejsza niszczyła folię.”

Piotr Siwek, PW Technic

Dla plantatora wniosek jest praktyczny i wykracza poza jedną markę. Przy ocenie obcinarki szczotkowej pytanie o twardość szczotki jest wtórne wobec pytania o prędkość obrotową zespołu i o sposób jej regulacji. Zbyt wysokie obroty niszczą ściółkę niezależnie od tego, jak miękki jest element roboczy, a dodatkowo skracają żywotność szczotki, czyli podnoszą koszt eksploatacji dwutorowo.

Wersje maszyny są różne, od jednego do trzech rzędów za przejazdem.

Prezentowany egzemplarz był wersją do zagonów jednorzędowych. Ta sama rama przyjmuje dodatkową sekcję środkową, co pozwala pracować na zagonach dwurzędowych. Trzecim kierunkiem jest zwielokrotnienie ramy.

„Od naszych klientów mamy informacje, że jak ktoś ma sześćdziesiąt hektarów truskawki, to to jest za wolne, okienko pogodowe i czasowe jest zbyt wąskie. Więc robimy projekt, gdzie zwielokrotniamy ramę, teraz na trzy rzędy, żeby za jednym przejazdem obrabiać od razu trzy rzędy.”

Piotr Siwek, PW Technic

Skala problemu jest łatwa do policzenia na przykładzie z pokazu. Na plantacji na której maszyna była testowana w tygodniu poprzedzającym spotkanie, jeden zestaw jednorzędowy z jednym operatorem pracującym bez przerwy potrzebowałby dużo czasu na objęcie całości. Przy zabiegu, który trzeba powtórzyć dwa albo trzy razy w odstępach dwutygodniowych, taka wydajność przestaje mieć sens organizacyjny. Wersja jednorzędowa jest narzędziem dla gospodarstw małych, a przy kilkudziesięciu hektarach trzeba liczyć albo zestaw wielorzędowy, albo kilka maszyn pracujących równolegle.

Według producenta wersja jednorzędowa i dwurzędowa są dopracowane, trzyrzędowa w budowie, a konstrukcja czterorzędowa jest możliwa na zamówienie. To jest realna przewaga dostawcy krajowego nad katalogowym produktem importowanym.

Wymagania wobec ciągnika, czyli czy stary Ursus pociągnie obcinarkę do rozłogów?

To jest pytanie, które przy maszynach z napędem hydraulicznym rozstrzyga o zakupie, bo nikt nie kupuje ciągnika po to, żeby obciąć rozłogi. Odpowiedź producenta jest tu bardzo konkretna.

„Na hali produkcyjnej testujemy maszynę przy wydatku szesnastu litrów na minutę. To jest bardzo niewielki wydatek, niewiele ciągników będzie miało mniejszy. Mechanika jest tak zrobiona, że pracujemy na wolnych obrotach, mamy regulację, a na wejściu jest zawór, którym zabezpieczamy silniki, nastawiony na sto czterdzieści barów.”

Piotr Siwek, PW Technic

Zabezpieczenie ciśnieniowe na wejściu nie jest tu dodatkiem marketingowym, tylko odpowiedzią na realny problem. Nowe ciągniki dysponują wydatkiem i ciśnieniem znacznie przekraczającym potrzeby takiego zespołu roboczego, a silnik hydrauliczny bez ograniczenia ciśnienia jest po prostu przeciążany. Z drugiej strony obecność regulacji prędkości obrotowej pozwala pracować na starszych ciągnikach, w których hydraulika nie trzyma stabilnych parametrów. Według producenta ciągniki klasy Ursus C-330 i C-360 spełniają te wymagania.

Co sprawdzić we własnym ciągniku przed zakupem maszyny?

Deklarowany wydatek szesnastu litrów na minutę to wartość, którą trzeba zestawić z rzeczywistym, a nie katalogowym wydatkiem pompy w konkretnym egzemplarzu, szczególnie w ciągniku po kilku dekadach pracy. Warto sprawdzić trzy rzeczy. Po pierwsze, czy ciągnik ma wolny powrót oleju do zbiornika, bo silnik hydrauliczny pracujący w obiegu ciągłym przez sekcję rozdzielacza potrafi przegrzewać olej. Po drugie, jaka jest temperatura oleju po godzinie ciągłej pracy, bo to ona, a nie chwilowy wydatek, wyznacza możliwy czas jazdy. Po trzecie, czy rozdzielacz daje się zablokować w pozycji ciągłego przepływu, bo bez tego operator będzie musiał trzymać dźwignię przez cały przejazd.

DCIM100MEDIADJI_0950.JPG

Skuteczność zabiegu, czyli ile rozłogów maszyna realnie usuwa z zagonu?

W tej części pokazu padła deklaracja, której zwykle w materiałach handlowych brakuje, czyli jasno wyznaczona granica możliwości narzędzia.

„Jeżeli rozłogi są bardzo wrośnięte, my ich nie podniesiemy, nie usuniemy stu procent rozłogów. Zabieg musimy wykonywać w odpowiedniej fazie i w odpowiednim czasie. Wydaje mi się, że jesteśmy na poziomie osiemdziesięciu pięciu do dziewięćdziesięciu procent, w zależności od tego, w jakiej fazie rozwoju są te rozłogi.”

Piotr Siwek, PW Technic

Z punktu widzenia plantatora osiemdziesiąt pięć do dziewięćdziesięciu procent w jednym przejeździe to wynik dobry, pod warunkiem że jest właściwie zaplanowany w programie zabiegów. Rozłóg, który już się ukorzenił, przestaje być elementem możliwym do podniesienia przez zespół roboczy i wymaga innej metody. Stąd wynika jedyna sensowna strategia, wjeżdżać wcześnie i powtarzać, zamiast czekać na pełne rozłogowanie i liczyć na jeden zabieg.

„Jeżeli mamy mocne rozłogowanie, sadzonka o dobrym wigorze bądź też dużo azotu dostała na odbudowę masy liściowej, to trzeba jeździć sukcesywnie co dwa tygodnie, przejechać ze dwa, trzy razy, żeby to usunąć.”

dr hab. Zbigniew Jarosz, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Warto zwrócić uwagę na drugą część tej wypowiedzi, bo dotyka przyczyny, a nie objawu. Intensywność rozłogowania nie jest cechą stałą plantacji. Zależy od wigoru materiału nasadzeniowego i od poziomu nawożenia azotowego po zbiorach, podawanego zwykle na odbudowę masy liściowej. Plantator, który po koszeniu liści podaje wysoką dawkę azotu, w praktyce sam finansuje sobie dodatkowy przejazd obcinarką dwa tygodnie później. To jest miejsce, w którym decyzja nawozowa przekłada się bezpośrednio na koszt mechanizacji.

Dlaczego prędkość jazdy decyduje o wyniku i o trwałości szczotki?

Najciekawszy fragment pokazu dotyczył reklamacji, która okazała się błędem obsługi, a nie wadą konstrukcji.

„Ustawiliśmy maszynę, wszystko super działało, a za kilka dni dzwonią, że za szybko zużyła się szczotka. Pracownika chyba frustrowało, że musi tak powoli jeździć, więc podkręcił obroty na maksa i jeździł znacznie szybszym biegiem. Tak jak w kombajnie, jeżeli zboże jest zbyt gęste, to dostosowujemy prędkość, musimy jechać trochę wolniej, żeby cały układ zdążył to przemielić.”

Piotr Siwek, PW Technic

Ta sytuacja opisuje mechanizm, który powtarza się przy każdej maszynie o wydajności zależnej od masy przerabianego materiału. Zespół roboczy ma określoną przepustowość. Przy dużej masie rozłogów utrzymanie tej samej prędkości jazdy oznacza pracę poza zakresem, a skutkiem jest gorsze cięcie i przyspieszone zużycie elementów roboczych. Wniosek praktyczny jest organizacyjny, nie techniczny. Operator musi wiedzieć, że wolniejsza jazda przy gęstym rozłogowaniu nie jest oznaką słabej maszyny, tylko warunkiem jej poprawnej pracy, a rozliczanie go z liczby przejechanych hektarów na godzinę prowadzi wprost do tej awarii.

Serwis, części i reakcja producenta na reklamacje.

Przy maszynie mechanicznej pracującej w wąskim oknie czasowym serwis nie jest dodatkiem do oferty, tylko jej częścią. Przestój tygodniowy w sezonie rozłogowania oznacza utratę całego terminu zabiegu.

„Maszyna jest w całości zaprojektowana i wyprodukowana przez nas, mamy bazę komponentów, którą trzymamy na stanie, więc jeżeli coś się wydarzy, jesteśmy w stanie bardzo szybko to dosłać. Klientom, którzy są niezadowoleni, że na młodych zagonach słabo to tnie, w ramach akcji serwisowej wymieniamy cały moduł tnący bezpłatnie, przyjeżdżamy i wymieniamy, tylko klient musi nam zgłosić ten problem.”

Piotr Siwek, PW Technic

Producent zwrócił przy tym uwagę na kanał kontaktu, i jest to uwaga praktyczna. Zgłoszenia trafiające jako komentarze pod postami w mediach społecznościowych mogą pozostać nieprzeczytane, więc reklamację należy kierować bezpośrednio na numer telefonu lub adres mailowy firmy.

Deklaracje serwisowe brzmią dobrze, ale przed zakupem warto zamienić je na zapisy. Pytania, które w rozmowie z każdym dostawcą maszyn sezonowych mają sens, jaki jest deklarowany czas reakcji serwisu w sezonie, czy szczotki i elementy tnące są dostępne od ręki, ile kosztuje komplet szczotek wymiennych i na jaki przebieg są przewidziane, na jakich warunkach obejmowany jest gwarancją moduł tnący oraz czy przy zakupie przewidziane jest szkolenie operatora na miejscu.

Zaplecze konstrukcyjne producent opisuje jako ponad dziewięć lat doświadczenia w budowie maszyn i automatyzacji produkcji, przy czym prototyp obcinarki zaprojektował konstruktor, który sam od wielu lat uprawia truskawki i zasiada w zarządzie spółki. Dla plantatora to istotna informacja, bo różnica między maszyną zaprojektowaną przez inżyniera a maszyną zaprojektowaną przez inżyniera, który sam wchodzi na plantację, ujawnia się w detalach obsługowych.

Ile to kosztuje i jak policzyć próg opłacalności?

Cena prezentowanej wersji jednorzędowej podana podczas pokazu to trzydzieści osiem tysięcy złotych. W rozmowie wprowadzającej zwrócono uwagę, że jest ona porównywalna liczbowo z ceną maszyny niemieckiej, z tą różnicą, że tam rozliczenie następuje w euro.

Sama cena niczego jednak nie rozstrzyga, bo próg opłacalności zależy od tego, co maszyna zastępuje w konkretnym gospodarstwie. Rachunek warto zrobić w czterech krokach. Najpierw ustal, ile roboczogodzin na hektar pochłania u ciebie ręczne usuwanie rozłogów, mierząc to na jednym rzędzie, a nie szacując z pamięci. Następnie pomnóż to przez liczbę powtórzeń w sezonie, realnie dwa do trzech, i przez powierzchnię plantacji. Trzeci krok to zestawienie wyniku z kosztem alternatywy chemicznej, czyli ceną środka, wody, przejazdu i ryzyka uszkodzenia liści. Dopiero czwarty krok to porównanie z ratą lub amortyzacją maszyny, powiększoną o paliwo, przejazdy i materiały eksploatacyjne.

W tym rachunku jest jeszcze pozycja, której nie widać w tabelce, a która w praktyce przesądza. To wartość zabiegu wykonanego w terminie. Rozłóg ścięty we właściwej fazie kosztuje jeden przejazd, a rozłóg ukorzeniony kosztuje pracę ręczną, której i tak może nie być komu zlecić.

Gdzie maszyna ma granice?

Uczciwe podsumowanie pokazu wymaga wymienienia ograniczeń, i część z nich producent wskazał sam. Maszyna nie usunie stu procent rozłogów i nie podniesie flanc, które zdążyły się ukorzenić. Jej praca jest wrażliwa na jakość i powtarzalność geometrii zagonu, co przy zagonach starszych, osiadłych lub formowanych nierówno wymaga modyfikacji ustawień, a czasem układu. Na zagonach dwurzędowych z dużą masą rozłogów między rzędami konieczne były zmiany konstrukcyjne, co pokazuje, że wersja dwurzędowa nie jest prostym powieleniem jednorzędowej.

Z tego wynika wniosek, którego nie należy pomijać przy decyzji zakupowej. Obcinarka mechaniczna jest narzędziem w programie ograniczania rozłogów, a nie całym programem. Przy plantacjach o bardzo silnym rozłogowaniu sensowne jest łączenie przejazdów mechanicznych z rozwiązaniami ograniczającymi sam wzrost rozłogów, o których mówiliśmy w osobnej części warsztatów i które opisaliśmy w oddzielnym materiale.

Podsumowanie

  • Decyzja o mechanizacji usuwania rozłogów jest dziś decyzją o dostępności i koszt ludzi i o dotrzymaniu terminu.
  • Zabieg planuj jako serię, nie jako pojedynczy przejazd przy silnym rozłogowaniu dwa do trzech przejazdów w odstępach dwutygodniowych.
  • Realna skuteczność jednego przejazdu to według producenta osiemdziesiąt pięć do dziewięćdziesięciu procent, a rozłogi już ukorzenione pozostają poza zasięgiem maszyny.
  • Wysoka dawka azotu po koszeniu liści zwiększa intensywność rozłogowania, więc decyzja nawozowa bezpośrednio podnosi liczbę potrzebnych przejazdów.
  • Przy ocenie obcinarki szczotkowej pytaj najpierw o prędkość obrotową zespołu roboczego i jej regulację, a dopiero potem o twardość szczotki, bo to obroty przecinają ściółkę i zużywają element roboczy.
  • Sprawdź w swoim ciągniku rzeczywisty wydatek pompy, swobodny powrót oleju, temperaturę oleju po godzinie pracy oraz możliwość zablokowania rozdzielacza w przepływie ciągłym.
  • Deklarowane zapotrzebowanie maszyny to szesnaście litrów na minutę przy ciśnieniu ograniczonym zaworem do stu czterdziestu barów, co według producenta spełniają ciągniki klasy Ursus C-330 i C-360.
  • Wersja jednorzędowa jest narzędziem dla gospodarstw małych i średnich, przy kilkudziesięciu hektarach licz zestaw wielorzędowy albo kilka maszyn pracujących równolegle.
  • Przeszkol operatora i nie rozliczaj go z hektarów na godzinę, bo zbyt szybka jazda przy gęstym rozłogowaniu pogarsza cięcie i niszczy szczotkę.
  • Zanim kupisz, zamień deklaracje serwisowe na konkrety czas reakcji w sezonie, dostępność szczotek od ręki, cena kompletu wymiennego, warunki gwarancji na moduł tnący, szkolenie operatora na miejscu.
  • Reklamacje kieruj bezpośrednio na telefon lub mail producenta, a nie przez komentarze w mediach społecznościowych.
  • Próg opłacalności policz w czterech krokach roboczogodziny na hektar zmierzone na jednym rzędzie, liczba powtórzeń w sezonie, koszt alternatywy chemicznej, dopiero potem amortyzacja maszyny z eksploatacją.
  • Jakość i powtarzalność geometrii zagonu decyduje o pracy narzędzia kopiującego, więc problem z cięciem zaczyna się często na etapie formowania zagonu, a nie przy zakupie obcinarki.
  • Traktuj obcinarkę jako element programu ograniczania rozłogów, a nie jego całość.

Najczęściej zadawane pytania

Ile przejazdów obcinarką potrzeba w sezonie?

Przy umiarkowanym rozłogowaniu zwykle wystarczają dwa przejazdy, przy silnym trzeba liczyć dwa do trzech w odstępach dwutygodniowych. Liczba przejazdów zależy od wigoru sadzonki i od poziomu nawożenia azotowego po koszeniu liści, a nie od samej odmiany.

Czy maszyna usuwa wszystkie rozłogi?

Nie. Według producenta skuteczność jednego przejazdu wynosi osiemdziesiąt pięć do dziewięćdziesięciu procent i zależy od fazy rozwoju rozłogów. Flance, które zdążyły się ukorzenić, nie zostaną podniesione przez zespół roboczy i wymagają innej metody.

Jaki ciągnik jest potrzebny do obcinarki do rozłogów?

Według producenta maszyna pracuje przy wydatku hydrauliki na poziomie szesnastu litrów na minutę, z zaworem ograniczającym ciśnienie do stu czterdziestu barów, co spełniają nawet ciągniki klasy Ursus C-330 i C-360. Istotniejszy od mocy jest stabilny przepływ oleju i możliwość pracy w obiegu ciągłym.

Dlaczego szczotka zużywa się szybciej, niż przewiduje producent?

Najczęstszą przyczyną jest zbyt wysoka prędkość jazdy przy dużej masie rozłogów oraz podkręcanie obrotów przez operatora. Zespół roboczy ma określoną przepustowość, więc przy gęstym rozłogowaniu jedynym prawidłowym rozwiązaniem jest zwolnienie, podobnie jak w kombajnie wjeżdżającym w gęste zboże.

Czy obcinarka nadaje się do zagonów dwurzędowych?

Tak, po zamontowaniu dodatkowej sekcji środkowej na tej samej ramie. Trzeba jednak pamiętać, że na zagonach dwurzędowych z dużą masą rozłogów wyrastających między rzędami konieczne były modyfikacje układu, więc warunki konkretnej plantacji należy omówić z producentem przed zakupem.

Ile kosztuje obcinarka do rozłogów?

Cena prezentowanej wersji jednorzędowej podana podczas pokazu to trzydzieści osiem tysięcy złotych. Przed decyzją warto zestawić ją z rocznym kosztem ręcznego usuwania rozłogów w danym gospodarstwie oraz z kosztem alternatywy chemicznej, a nie z samą ceną maszyny importowanej.

Materiał powstał przy współpracy z portalem jagodowe.pl

Warsztaty polowe Doradcy Jagodowego objął patronatem medialnym portal jagodowe.pl, który przygotował własną relację z tego samego pokazu, z akcentem położonym na warunki, jakie musi spełnić zagon, żeby maszyna pracowała poprawnie. Warto ją przeczytać jako uzupełnienie tego tekstu,

Maszyna usuwa około 80% rozłogów truskawek. Jest jeden warunek.

Jak skutecznie i tanio usuwać rozłogi w truskawce? Kilka sposobów i możliwości walki z rozłogami na plantacji.

24 września 2026
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2022 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy