Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Jak skutecznie i tanio usuwać rozłogi w truskawce? Kilka sposobów i możliwości walki z rozłogami na plantacji.

Ile razy w sezonie trzeba wejść w plantację, żeby rozłogi nie zakryły zagonu? Czy da się w ogóle zatrzymać ich wzrost, zamiast co dwa tygodnie usuwać to, co już wyrosło? Takie pytania padały na warsztatach polowych Doradcy Jagodowego w gospodarstwie S. i A. Glinka w Janowie pod Chynowem, w województwie mazowieckim. Spotkanie odbyło się na plantacji odmiany Verdi, po pierwszym pełnym roku zbiorów, przy pracującej maszynie i przy roślinach. Liście koszono tu w lipcu i rośliny odbudowały się bardzo dobrze, ale razem z nimi odbudowały się rozłogi, których na tym zagonie wcześniej nie regulowano w żaden sposób. Warsztaty prowadzili prof. Zbigniew Jarosz i Albert Zwierzyński, a partnerami medialnymi były portale SAD24 i jagodowe.pl. W tym tekście znajdziesz cztery ścieżki postępowania, usuwanie ręczne, obcinanie mechaniczne polską maszyną PW Technic, dwa zarejestrowane w truskawce herbicydy „parzące” oraz blokowanie wzrostu rozłogów proheksadionem wapnia. Przy każdej metodzie podajemy dawki etykietowe, terminy, warunki wykonania zabiegu i praktyczne ograniczenia, czyli wszystko, co decyduje o tym, czy zabieg wyjdzie, czy skończy się poparzonymi liśćmi.

Dlaczego rozłogi po zbiorach to problem agrotechniczny, a nie kosmetyczny?

Rozłóg jest silnym akceptorem asymilatów. Roślina, która intensywnie go wyprowadza, eksportuje cukry do pędu rozłogowego i do rozetki na jego końcu, zamiast odkładać je w koronie i systemie korzeniowym. Trafia to dokładnie w okres, w którym truskawka odmian krótkiego dnia zakłada pąki kwiatowe, czyli w drugą połowę sierpnia i wrzesień, przy skracającym się dniu i temperaturach w okolicach 15 do 18 stopni. Każdy tydzień, w którym roślina rozbudowuje rozłogi, jest tygodniem, w którym potencjał plonowania na przyszły sezon buduje się słabiej.

Do tego dochodzą skutki czysto techniczne. Rozłogi zwieszają się z podwyższonego zagonu na międzyrzędzia i ukorzeniają się, gdzie pobierają wodę i składniki przeznaczone dla roślin matecznych. Łan gęstnieje, wilgotność w jego wnętrzu rośnie, a pokrycie cieczą użytkową przy zabiegach ochronnych pogarsza się. To przekłada się na wyższy poziom inokulum szarej pleśni i plamistości liści, z którym wchodzimy w kolejny sezon. Wreszcie zarośnięte międzyrzędzia utrudniają zbiór i wydłużają czas pracy zbieraczy.

Na plantacji w Janowie było to dobrze widoczne. Rośliny wyglądały wzorowo, ale zagon był już zdominowany przez rozłogi, bo nie prowadzono wcześniej żadnych zabiegów ograniczających.

Rośliny pięknie się odbudowały po koszeniu liści, które nastąpiło tutaj w lipcu, ale równie dobrze zbudowane są rozłogi.

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

Ręczne usuwanie rozłogów, metoda najdokładniejsza i najdroższa ze wszystkich.

Usuwanie rozłogów sekatorem lub nożem jest wciąż możliwe i pod względem jakości pracy pozostaje wzorcem. Cięcie wykonuje się przy samej koronie, bez ryzyka uszkodzenia liści, bez karencji i bez żadnego ryzyka fitotoksyczności. Na małych powierzchniach, w matecznikach, na poletkach doświadczalnych i na plantacjach matecznych do produkcji sadzonek to rozwiązanie nadal ma sens.

Problem pojawia się przy skali towarowej. Rozłogi nie wyrastają jednorazowo, więc jeden przejazd nie zamyka tematu. Od lipca do września trzeba wracać na plantację co dwa do trzech tygodni, bo po każdym cięciu roślina wyprowadza kolejne pędy. Przy kilku hektarach oznacza to wielokrotne powtórzenie tej samej pracy w najbardziej napiętym okresie sezonu, kiedy ludzie są potrzebni przy zbiorach i przy sadzeniu.

Nakład pracy rąk ludzkich, liczba potrzebnych osób i koszt roboczogodziny są dzisiaj tak duże, a rąk do pracy brakuje przy samych zbiorach, więc tym bardziej przy pracach pielęgnacyjnych takich jak usuwanie rozłogów.

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

Wniosek praktyczny jest prosty. Ręczne usuwanie rozłogów warto zostawić jako uzupełnienie, na przykład do poprawek w miejscach, których maszyna nie obejmie, albo na plantacjach o powierzchni liczonej w arach. Na powierzchni towarowej podstawą musi być metoda, która skaluje się z areałem.

Mechaniczne obcinanie rozłogów, maszyna PW Technic w pracy na zagonie.

Na warsztatach prezentowaliśmy polską konstrukcję, maszynę firmy PW Technic przystosowaną do obcinania rozłogów w uprawie na podwyższonych zagonach. Maszyna pracuje w agregacie z ciągnikiem rolniczym i nie jest przywiązana do jednego modelu, więc można ją dopasować do sprzętu, który już jest w gospodarstwie. Napęd zespołów roboczych opiera się na układzie hydraulicznym ciągnika.

Jak działa maszyna?

Zasada pracy jest mechanicznie prosta i właśnie w tym jej zaleta. Na zagonie pracuje szczotka, która podbija rozłóg leżący na białej folii do góry, odrywając go od powierzchni ściółki. Uniesiony pęd trafia w elementy tnące, które odcinają go od rośliny matecznej. Dzięki temu nóż pracuje na materiale wyprowadzonym ponad folię, a nie ślepo po powierzchni zagonu.

Maszynę można skonfigurować pod zagony pojedyncze i podwójne, a także do pracy na dwóch lub trzech zagonach jednocześnie. Konfiguracja jest ustalana z przedstawicielem producenta pod konkretny układ plantacji, czyli pod szerokość zagonu, rozstawę i wysokość zagonu.

Maszynę można przystosować zarówno do zagonów pojedynczych, jak i podwójnych, do dwóch czy trzech zagonów. Będzie uszyty garnitur na miarę.

Zbigniew Jarosz, Doradca Jagodowy

Z punktu widzenia agrotechniki obcinanie mechaniczne ma trzy przewagi nad rozwiązaniem chemicznym. Nie wprowadza substancji czynnej, więc nie ma karencji ani ryzyka poparzenia blaszki liściowej. Można je powtarzać bez limitu liczby zabiegów w sezonie, bo nie ogranicza go etykieta. Działa też natychmiast, bo rozłóg jest fizycznie odcięty, a nie zasychający przez kilka dni. Ograniczenie jest jedno, ale istotne. Maszyna usuwa to, co już wyrosło, i nie wpływa na skłonność rośliny do wyprowadzania kolejnych pędów.

Dlaczego liczy się regularność wjazdów?

To był najważniejszy wniosek z pokazu. Na plantacji w Janowie rozłogi nie były wcześniej w żaden sposób regulowane, więc maszyna weszła w bardzo mocno rozbudowany materiał. Przy takiej masie każdy przejazd jest trudniejszy, a jakość cięcia spada.

Jeżeli będziemy po zbiorach w lipcu, sierpniu i wrześniu wjeżdżać raz, dwa, trzy, cztery razy, to może się okazać, że tych rozłogów nie będzie tak dużo i będziemy je utrzymywali w ryzach.

Albert Zwierzyński, Doradca Jagodowy

Pierwszy wjazd planujemy zaraz po zbiorach, najlepiej w powiązaniu z koszeniem liści, kiedy rośliny startują z odbudową nowej masy liściowej. Kolejne co dwa do trzech tygodni, w sierpniu i wrześniu, w miarę jak plantacja wyprowadza nowe pędy. Trzy do czterech przejazdów rozłożonych w sezonie daje efekt nieporównywalnie lepszy niż jeden przejazd we wrześniu, a przy tym mniej obciąża rośliny, bo odcinamy pędy młode i krótkie.

Kto jest producentem maszyny?

PW Technic to młoda spółka założona przez absolwentów Mechaniki i Budowy Maszyn Politechniki Warszawskiej, łącząca automatykę z rolnictwem. Firma zajmuje się projektowaniem i konstrukcją maszyn, modelowaniem 3D i obliczeniami wytrzymałościowymi, rozwiązaniami hydraulicznymi i pneumatycznymi, sterowaniem procesami oraz systemami wizyjnymi opartymi na sieciach neuronowych. W portfolio ma także robota polowego SmartBEAM, czyli zrobotyzowany łącznik między ciągnikiem a klasycznymi pielnikami do upraw rzędowych.

Obcinarka do rozłogów jest jedną z pierwszych konstrukcji tej firmy wdrożonych na plantacjach. W rozmowach kuluarowych usłyszeliśmy, że powstają już prototypy kolejnych maszyn i narzędzi do uprawy truskawki na podwyższonych zagonach. Będziemy do PW Technic zaglądać regularnie i sprawdzać, które z tych konstrukcji są dopracowane na tyle, żeby wejść na plantacje towarowe.

Herbicydy parzące w truskawce, dwa zarejestrowane rozwiązania do likwidacji rozłogów.

Drugą ścieżką jest chemiczne niszczenie rozłogów preparatami o działaniu parzącym. W truskawce mamy dwa środki, które można dziś zastosować zgodnie z rejestracją: Spotlight Plus 060 EO oraz Beloukha 680 EC. Oba działają kontaktowo, oba niszczą tkankę, którą zmoczy ciecz użytkowa, i oba wymagają pracy z osłonami w międzyrzędziach.

Tę zasadę trzeba postawić na samym początku, bo jest kluczowa dla bezpieczeństwa zabiegu. Żaden z tych preparatów nie ma selektywności fizjologicznej wobec truskawki. Selektywność jest wyłącznie pozycyjna, czyli wynika z tego, gdzie trafi kropla. Każda kropla, która osiądzie na blaszce liściowej rośliny matecznej, da nekrozę.

Spotlight Plus 060 EO, zawiera  karfentrazon etylowy

Substancją czynną jest karfentrazon etylowy w zawartości 60 g/l. Należy do grupy HRAC 14, czyli inhibitorów oksydazy protoporfirynogenu. Zablokowanie tego enzymu prowadzi do gromadzenia się protoporfiryny IX, która w obecności światła generuje formy reaktywne tlenu i utlenia lipidy błon komórkowych. Stąd dwie praktyczne konsekwencje. Działanie wymaga światła, więc zabieg wykonany w pełnym nasłonecznieniu działa szybciej. Objawy są ostre i nieodwracalne, bo błony komórkowe zostają trwale uszkodzone.

W truskawce środek jest zarejestrowany do zwalczania chwastów dwuliściennych w międzyrzędziach oraz do niszczenia rozłogów. Maksymalna i zalecana dawka dla jednorazowego zastosowania wynosi 0,4 l/ha, a łączna dawka w sezonie nie może przekroczyć 0,8 l/ha. Dopuszczone są dwa zabiegi w sezonie wegetacyjnym. Zalecana ilość wody to 1000 l/ha, a opryskiwanie średniokropliste. Według etykiety pierwszy zabieg wykonuje się po zbiorach owoców, w lipcu lub sierpniu, a drugi wczesną wiosną następnego roku.

Etykieta zawiera też wprost sformułowane ograniczenie techniczne. Nie wolno dopuścić do opryskania liści roślin truskawki ani roślin uprawnych sąsiadujących, a zalecane jest stosowanie osłon zapobiegających znoszeniu cieczy użytkowej. Zwracamy uwagę na jedną rzecz, którą trzeba sobie policzyć przed wjazdem. Przy dawce 0,4 l/ha i 1000 l wody stężenie cieczy jest bardzo niskie, więc skuteczność zależy od jakości pokrycia rozłogu, a nie od koncentracji preparatu. Zabieg wykonany przy zbyt małej ilości wody nie zadziała lepiej, a jedynie zwiększy ryzyko dryfu.

Beloukha 680 EC, zawiera kwas nonanowy

Drugi preparat, Beloukha 680 EC firmy Certis Belchim, zawiera kwas nonanowy w zawartości 680 g/l. W branży częściej mówi się o kwasie pelargonowym i to ta sama substancja, ale na etykiecie widnieje nazwa kwas nonanowy. Mechanizm działania jest czysto fizykochemiczny. Kwas niszczy błony komórkowe i doprowadza do odwodnienia tkanki, bez udziału szlaków metabolicznych rośliny. Nie ma tu odporności krzyżowej ani działania układowego, a preparat nie przemieszcza się w roślinie.

Dla truskawki etykieta przewiduje maksymalną i zalecaną dawkę jednorazową do 16 l/ha, przy stężeniu cieczy roboczej od 8 do 10 procent. Zalecana ilość wody wynosi od 150 do 400 l/ha, a opryskiwanie średniokropliste. W sezonie wegetacyjnym wolno wykonać dwa zabiegi w odstępie 14 dni. Termin obejmuje cały okres wegetacji, od BBCH 00 do 99, a okres od zabiegu do zbioru to jeden dzień, co w praktyce zdejmuje problem karencji przy pracach poplonowych.

Warunki wykonania zabiegu decydują tu o wszystkim. Etykieta zaleca godziny poranne, pogodę słoneczną, bezdeszczową i bezwietrzną oraz suche rośliny. Skuteczność rośnie wraz z temperaturą, a praktyka pokazuje, że przy temperaturze poniżej około 10 stopni efekt jest wyraźnie słabszy. Za progową temperaturę dobrej skuteczności przyjmuje się 15 stopni. Pierwszych objawów można oczekiwać już po dwóch godzinach, a pełnego efektu po dwóch do trzech dni. Preparat najlepiej stosować solo, bez mieszanin zbiornikowych.

Mamy w tym zakresie własne doświadczenie wdrożeniowe z plantacji pod Czerwińskiem nad Wisłą, na odmianie Flair w tunelu foliowym. Zabieg wykonano stężeniem 10 procent opryskiwaczem plecakowym z osłoną dyszy, prowadząc opryskiwanie w międzyrzędziu. Mimo trudnych warunków w tunelu, czyli wysokiej wilgotności i ograniczonego dostępu światła, nie stwierdzono uszkodzeń liści ani kwiatów truskawki, a skuteczność wobec chwastów była wysoka nawet na roślinach już wyrośniętych.

Technika zabiegu i ograniczanie ryzyka uszkodzeń liści.

Przy obu preparatach ryzyko wynika z tej samej rzeczy, czyli z trafienia cieczą w liście roślin matecznych. Kilka zasad ogranicza je do minimum.

Pracujemy wyłącznie w międzyrzędziu, z belką osłoniętą, prowadzoną nisko nad powierzchnią. Dysze ustawiamy tak, żeby strumień był skierowany w dół i do wnętrza ścieżki, nigdy w stronę zagonu. Wybieramy warunki bezwietrzne, bo przy kwasie nonanowym stężenie cieczy jest wysokie i nawet drobny dryf zostawia ślad. Rezygnujemy z drobnej kroplistości, bo oba preparaty mają w etykiecie opryskiwanie średniokropliste, a drobna kropla bardziej dryfuje. Prędkość roboczą trzymamy niską, żeby nie wytwarzać dodatkowych zawirowań powietrza za belką.

Jest jeszcze jedna kolejność działań, która realnie zmniejsza ryzyko. Jeżeli łan jest bardzo rozbudowany i liście roślin matecznych zwieszają się z zagonu w ścieżkę, zabieg chemiczny robi się niebezpieczny, bo nie da się wyznaczyć granicy między rozłogiem a liściem. W takiej sytuacji najpierw wykonujemy przejazd mechaniczny a chemię kierujemy na „odrosty”, które pojawią się później. Chemia sprawdza się najlepiej jako narzędzie do utrzymania czystej ścieżki między zagonami, a nie do ratowania zarośniętego zagonu.

Regalis Plus 10 WG, czyli blokowanie rozłogów zamiast ich wypalania.

Trzecia mozliwość różni się od dwóch poprzednich logiką działania. Maszyna i herbicydy parzące usuwają rozłóg, który już wyrósł. Regulator wzrostu działa wcześniej, bo ogranicza samą siłę wzrostu pędu rozłogowego. Na warsztatach omawialiśmy proheksadion wapnia, dostępny jako Regalis Plus 10 WG firmy BASF, w formie granul do rozpuszczania w wodzie, z zawartością substancji czynnej 100 g/kg.

Jak działa proheksadion wapnia?

Proheksadion wapnia jest inhibitorem biosyntezy giberelin. Blokuje etap przekształcania form nieaktywnych w gibereliny aktywne fizjologicznie, przez co roślina ma mniej hormonu odpowiadającego za elongację komórek. Etykieta opisuje to krótko, wskazując, że substancja czynna hamuje biosyntezę giberelin, co skutkuje skróceniem jednorocznych przyrostów pędów.

W truskawce ma to bezpośrednie przełożenie na rozłogi. Pęd rozłogowy jest strukturą, której wydłużanie jest napędzane właśnie giberelinami. Ograniczenie ich puli nie zabija rozłogu, ale skraca go i osłabia jego wzrost. Roślina nie wyprowadza długich pędów zwieszających się w międzyrzędzie, a to, co powstaje, jest krótkie i łatwiejsze do usunięcia jednym przejazdem.

Substancja jest pobierana przez części zielone. Etykieta podaje, że pobieranie przez rośliny następuje w ciągu czterech godzin od zastosowania, a wysoka wilgotność powietrza w godzinach porannych lub wieczornych zwiększa intensywność pobierania. To wskazuje wprost na okno zabiegowe. Zabieg wykonujemy rano lub wieczorem, przy wysokiej wilgotności, i potrzebujemy co najmniej czterech godzin bez opadu.

Dawka, terminy i liczba zabiegów według etykiety

Etykieta przewiduje w truskawce dwa osobne cele zabiegu. Pierwszym jest ograniczenie wzrostu pędów rozłogowych, drugim zahamowanie kwitnienia zimowego.

  • Ograniczenie wzrostu pędów rozłogowych, dawka 1,5 kg/ha, termin od początku tworzenia pędu rozłogowego do początku zamierania starych liści, czyli BBCH od 41 do 93.
  • Zahamowanie kwitnienia zimowego, dawka 1,5 kg/ha, termin od początku tworzenia pąków w pachwinach liści do początku zamierania, czyli BBCH od 91 do 93.
  • Zalecana ilość wody: od 400 do 1000 l/ha.
  • Maksymalna liczba zabiegów w sezonie wegetacyjnym: 2.
  • Minimalny odstęp między zabiegami: 10 dni.
  • Okres od zabiegu do zbioru nie dotyczy.

Zakres fazowy od BBCH 41 do 93 jest szeroki i tu zaczyna się różnica między tym. Etykieta pozwala wykonać zabieg praktycznie przez cały okres wyprowadzania rozłogów, ale regulator wzrostu nie skróci pędu, który już się wydłużył. Zabieg wykonany na plantacji z rozłogami o długości kilkudziesięciu centymetrów będzie wydatkiem bez efektu.

Jak wykonać zabieg, żeby miał sens?

Kluczowy jest termin pierwszej aplikacji. Celujemy w moment startu rozłogów, czyli zaraz po zbiorach i po koszeniu liści, kiedy plantacja zaczyna odbudowę i pojawiają się pierwsze zawiązki pędów rozłogowych. Na plantacjach koszonych w lipcu oznacza to najczęściej drugą połowę lipca i pierwszą dekadę sierpnia.

Drugi zabieg planujemy nie wcześniej niż po 10 dniach od pierwszego, jeżeli presja rozłogów utrzymuje się. W praktyce częściej wykonuje się go po dwóch tygodniach, kiedy widać, że roślina dalej wyprowadza nowe pędy. Pamiętajmy o limicie dwóch zabiegów w sezonie, który obejmuje oba cele z etykiety, więc zużycie obu zabiegów na rozłogi wyklucza późniejszy zabieg przeciw kwitnieniu zimowemu.

Przygotowanie cieczy użytkowej wykonujemy zgodnie z etykietą, bezpośrednio przed zabiegiem. Odmierzoną ilość środka dodajemy do częściowo napełnionego zbiornika przy włączonym mieszadle, a opakowania płuczemy trzykrotnie i popłuczyny wlewamy do zbiornika. W opryskiwaczu bez mieszadła hydraulicznego ciecz mieszamy mechanicznie, a przed ponownym rozpoczęciem pracy mieszamy ją jeszcze raz. Jeżeli zabieg został przerwany, na przykład z powodu wiatru, nie wracamy do pracy bez wymieszania cieczy.

Etykieta zawiera jedno ograniczenie mieszalnościowe, o którym trzeba pamiętać przy jesiennym programie dolistnym. Środka nie stosuje się w mieszaninach z dolistnymi nawozami wapniowymi. Jesienią, kiedy wapń wchodzi do programu jako element przygotowania roślin do zimy i budowy ścian komórkowych, łatwo o taki błąd. Zabiegi trzeba po prostu rozdzielić w czasie.

Aplikację prowadzimy na całą powierzchnię, bo pobieranie jest dolistne i liczy się pokrycie części zielonych rośliny matecznej i wyprowadzanych pędów. Jest to zasadnicza różnica wobec herbicydów parzących, które kierujemy wyłącznie do przestrzeni między zagonami. Tu opryskujemy roślinę, a nie omijamy ją.

Czego realnie można się spodziewać?

Trzeba jasno powiedzieć, czego regulator wzrostu nie zrobi. Nie da czystego zagonu i nie zastąpi ani maszyny, ani przejazdu z osłonami. Efektem jest skrócenie i osłabienie pędów rozłogowych, a nie ich brak. Praktyczna korzyść polega na tym, że materiał do usunięcia jest mniejszy, więc przejazdów mechanicznych potrzeba mniej i są one łatwiejsze technicznie.

Z ograniczeniem eksportu asymilatów do rozłogów wiąże się druga, potencjalna korzyść. Cukry, które nie odpłyną do pędów rozłogowych, pozostają w koronie w okresie zakładania pąków kwiatowych. W środowisku plantatorskim mówi się w tym kontekście o lepszej inicjacji pąków po zastosowaniu proheksadionu jesienią.

Jak połączyć te metody w jeden program na sezon?

Żadna z omawianych metod nie rozwiązuje problemu samodzielnie i właśnie to było głównym wnioskiem z warsztatów. Sensowny program wygląda następująco.

Podstawą jest regularne obcinanie mechaniczne, od pierwszego przejazdu zaraz po zbiorach i koszeniu liści, powtarzane co dwa do trzech tygodni w sierpniu i wrześniu. Regulator wzrostu wchodzi na starcie tej ścieżki, żeby zmniejszyć masę materiału, z którą maszyna będzie pracować. Herbicyd parzący pełni rolę narzędzia porządkującego międzyrzędzie, tam gdzie rozłogi już się ukorzeniły w ścieżce i gdzie maszyna ich nie obejmie. Cięcie ręczne pozostaje jako poprawka i jako metoda podstawowa na małych powierzchniach oraz w matecznikach.

Kolejność ma znaczenie. Na plantacji, na której nic nie było robione i rozłogi są bardzo rozbudowane, zaczynamy od mechaniki, a nie od chemii. Dopiero uporządkowany łan pozwala pracować z osłonami bez ryzyka poparzenia liści.

DCIM100MEDIADJI_0950.JPG

Sytuacja na plantacjach? o czym jeszcze rozmawialiśmy w czasie warsztatów pokazowych

Druga część warsztatów była otwartą dyskusją o tym, co dzieje się teraz na plantacjach. Wrzesień to moment, w którym decyduje się potencjał plonowania na przyszły rok, bo odmiany krótkiego dnia zakładają w tym czasie pąki kwiatowe. Warunkiem jest sprawny, aktywny system korzeniowy i rośliny bez stresu.

W nawożeniu jesiennym schodzimy z azotem, bo bujny, wodnisty przyrost nie zdąży „zdrewnieć” i pogarsza zimowanie. Pierwszeństwo dostają fosfor, potas i wapń, czyli składniki pracujące na jakość pąków, kondycję ścian komórkowych i odporność na warunki zimowe. Fertygację prowadzimy dalej, ale formulacjami o niskiej zawartości azotu albo i wcale, a przy plantacjach kończących sezon formulacjami bezazotowymi.

W ochronie jesiennej pilnujemy dwóch rzeczy. Pierwszą jest ograniczenie inokulum patogenów liściowych i szarej pleśni, które zimuje w resztkach i w gęstym łanie. Drugą jest kontrola przędziorków i roztocza truskawkowca, bo populacje zbudowane jesienią wchodzą w sezon razem z rośliną. Zabiegi na te agrofagi wykonujemy na plantacji o uporządkowanym łanie, bo w gęstwinie rozłogów nie da się osiągnąć pokrycia dolnej strony liści.

Podsumowanie;

  • Zaplanuj wjazdy maszynowe zamiast jednej akcji ratunkowej, pierwszy przejazd zaraz po zbiorach i koszeniu liści, potem co dwa do trzech tygodni w sierpniu i wrześniu, łącznie od dwóch do czterech przejazdów.
  • Skonfiguruj maszynę pod swój układ plantacji, obcinarka PW Technic pracuje z układu hydraulicznego ciągnika i jest dostosowywana do zagonów pojedynczych i podwójnych oraz do pracy na dwóch lub trzech zagonach.
  • Wprowadź Regalis Plus 10 WG na starcie wyprowadzania rozłogów, a nie po fakcie, dawka 1,5 kg/ha, woda od 400 do 1000 l/ha, maksymalnie dwa zabiegi w sezonie, odstęp minimum 10 dni.
  • Zabieg regulatorem wykonuj rano lub wieczorem przy wysokiej wilgotności i zapewnij co najmniej cztery godziny bez opadu, bo tyle trwa pobieranie.
  • Nie mieszaj Regalis Plus 10 WG z dolistnymi nawozami wapniowymi i rozdziel te zabiegi w jesiennym programie.
  • Spotlight Plus 060 EO stosuj w dawce 0,4 l/ha w 1000 l wody, opryskiwanie średniokropliste, maksymalnie dwa zabiegi i nie więcej niż 0,8 l/ha w sezonie, zgodnie z etykietowym terminem po zbiorach oraz wczesną wiosną.
  • Beloukha 680 EC stosuj w stężeniu od 8 do 10 procent, do 16 l/ha, w od 150 do 400 l wody, maksymalnie dwa zabiegi w odstępie 14 dni, rano, przy pogodzie słonecznej i suchych roślinach, przy temperaturze powyżej 15 stopni.
  • Oba herbicydy prowadź wyłącznie w międzyrzędziu, z osłonami, nisko prowadzoną belką i bez drobnej kroplistości, bo ich selektywność jest tylko pozycyjna.
  • Na bardzo zarośniętej plantacji zacznij od mechaniki, a chemię wprowadź dopiero na odrosty w uporządkowanym łanie.
  • Ręczne cięcie zostaw na poprawki, mateczniki i małe powierzchnie, bo przy powtarzalności co dwa do trzech tygodni koszt roboczogodzin staje się nie do udźwignięcia.

Najczęściej zadawane pytania

Czy rozłogi trzeba usuwać, jeżeli plantacja i tak idzie do likwidacji po następnym sezonie?

Tak, jeżeli chcemy jeszcze z niej zebrać plon. Rozłogi konkurują o asymilaty w okresie zakładania pąków kwiatowych, a zagęszczony łan pogarsza pokrycie cieczą przy zabiegach ochronnych. Na plantacji jednorocznej wystarczy zwykle ograniczyć się do przejazdów mechanicznych.

Kiedy najlepiej zastosować Regalis Plus 10 WG na rozłogi?

Na starcie ich wyprowadzania, czyli zaraz po zbiorach i po koszeniu liści, kiedy pojawiają się pierwsze zawiązki pędów rozłogowych. Etykieta dopuszcza zakres od BBCH 41 do 93, ale regulator nie skróci pędu, który już wyrósł, więc późny zabieg nie da efektu.

Czy Spotlight Plus i Beloukha można stosować bez osłon?

Nie. Oba preparaty działają kontaktowo i nie mają selektywności fizjologicznej wobec truskawki, a każda kropla na blaszce liściowej daje nekrozę. Etykieta Spotlight Plus wprost zaleca osłony zapobiegające znoszeniu cieczy użytkowej i zakazuje dopuszczenia do opryskania liści.

Czym różni się działanie kwasu nonanowego od karfentrazonu etylowego?

Kwas nonanowy działa fizykochemicznie, niszcząc błony komórkowe i odwadniając tkankę, i wymaga wysokiego stężenia cieczy, od 8 do 10 procent. Karfentrazon etylowy jest inhibitorem oksydazy protoporfirynogenu z grupy HRAC 14, działa przy bardzo niskiej dawce, 0,4 l/ha, i potrzebuje światła, żeby wywołać uszkodzenia.

Czy obcinanie mechaniczne ogranicza wyrastanie nowych rozłogów?

Nie, maszyna usuwa tylko to, co już wyrosło. Skłonność rośliny do wyprowadzania kolejnych pędów ogranicza dopiero regulator wzrostu. Dlatego obie metody najlepiej pracują razem, a regularność przejazdów jest istotniejsza niż ich siła.

Ile przejazdów maszyną trzeba wykonać w sezonie?

W praktyce od dwóch do czterech, rozłożonych między lipcem i wrześniem. Przy takim harmonogramie rozłogi są krótkie i cięcie jest łatwe technicznie. Jeden przejazd wykonany dopiero we wrześniu oznacza pracę w bardzo rozbudowanym materiale i gorszą jakość cięcia.

KUPUJĄC ŚRODKI OCHRONY ROŚLIN PAMIĘTAJ: Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie. Środki ochrony roślin do użytku profesjonalnego mogą być nabyte tylko i wyłącznie przez osoby pełnoletnie oraz posiadające kwalifikacje wymagane od osób nabywających środki ochrony roślin określone w ustawie (art. 28 Ustawy z 8 marca 2023 r. o Środkach Ochrony Roślin Dz. Ust. 2020 poz. 2097 z późn. zm.).

19 września 2026
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2022 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy