Kontakt:      mail. z.jarosz@doradcajagodowy.pl                tel. +48 500 453 102

Ochrona roślin przez fertygację czy to rewolucja w ochronie plantacji jagodowych? Dowiesz się na Kongresie Jagodowym 2026

Czy można ograniczyć  tradycyjne opryskiwania i chronić plantację przed szkodnikami oraz chorobami poprzez fertygację? Czy aplikacja środków ochrony roślin wraz z wodą dokorzeniowo jest nie tylko wygodniejsza, ale także skuteczniejsza od konwencjonalnych zabiegów? Dr hab. Zbigniew Jarosz od kilku lat prowadzi intensywne badania nad tą metodą i zapowiada przełom, który w perspektywie najbliższych lat może całkowicie odmienić technologię ochrony roślin jagodowych. Verimark 200 SC  to tylko początek. W sezonie 2025 ekspert przetestował rozwiązania, które dla wielu mogą wydawać się niedorzeczne, ale które jak sam podkreśla  przewrócą dotychczasową praktykę do góry nogami. W tym artykule poznasz kontekst tego rewolucyjnego podejścia oraz perspektywy jego wdrożenia w polskich gospodarstwach.

Tradycyjne stosowanie środków ochrony roślin ma wiele ograniczeń.

Tradycyjne opryskiwanie plantacji to metoda, która od dziesięcioleci stanowi fundament  ochrony roślin. Jednak każdy plantator wie, jak wiele warunków musi być spełnionych, aby zabieg był skuteczny i bezpieczny.

Po pierwsze, potrzebny jest czas. Nie wystarczy stwierdzić, że rośliny wymagają ochrony – trzeba znaleźć okno czasowe, w którym możliwe będzie wykonanie zabiegu. W gospodarstwie zawsze jest wiele innych pilnych prac, a oprysk często musi ustąpić przed innymi priorytetami.

Po drugie, konieczne jest zaangażowanie ludzi i sprzętu. Albo sam plantator musi poświęcić kilka godzin na oprysk, albo trzeba oddelegować pracownika, co generuje koszty. Opryskiwacz musi być sprawny, skalibrowany, napełniony odpowiednią cieczą użytkową.

Po trzecie, i to jest kluczowe, trzeba trafić w okienko pogodowe. Temperatura powinna być odpowiednia – nie za niska, nie za wysoka. Wilgotność powietrza również ma znaczenie. Pora dnia jest istotna – wieczór, noc lub wczesny ranek to okresy, kiedy nie dokuczamy owadom zapylającym, które są pod ochroną.

No i oczywiście pogoda musi być bezwietrzna. Wiatr powoduje znoszenie cieczy użytkowej, obniża skuteczność zabiegu, a w skrajnych przypadkach może prowadzić do skażenia sąsiednich upraw lub siedlisk chronionych gatunków.

Wszystkie te warunki muszą być spełnione jednocześnie. W praktyce oznacza to, że często czekamy dni, a nawet tygodnie na odpowiedni moment. Tymczasem szkodniki się rozmnażają, choroby się rozwijają, a my bezradnie patrzymy na niebo, czekając na poprawę pogody.

Fertygacja jako alternatywa w ochronie roślin, szybko, skutecznie i wygodnie

Dr Jarosz stawia kluczowe pytanie: a gdybyśmy tak wszystko mogli aplikować przez fertygację? Czy to w ogóle możliwe?

Odpowiedź brzmi: tak, już teraz możemy aplikować niektóre środki ochrony roślin poprzez fertygację, a perspektywy tej metody są znacznie szersze, niż większość plantatorów sobie wyobraża.

Dlaczego fertygacja jest tak atrakcyjna? Po pierwsze, jest niezwykle wygodna. Plantator, który ma zainstalowany system nawadniania z fertygacją, może aplikować środki ochrony praktycznie w każdej chwili, niezależnie od pogody. Nie trzeba czekać na bezwietrzny wieczór. Nie trzeba angażować opryskiwacza i pracownika. Wystarczy dodać odpowiedni preparat do zbiornika fertygacyjnego i uruchomić system.

Po drugie, aplikacja dokorzeniowa ma swoje unikalne zalety z punktu widzenia skuteczności. Substancja aktywna jest pobierana przez system korzeniowy, przemieszcza się w roślinie systemicznie i dociera do wszystkich tkanek, w tym do tych, które są trudno dostępne dla oprysku (dolna strona liści, szyjka korzeniowa, wnętrze kwiatów).

Po trzecie, metoda ta nie ma negatywnego wpływu na owady zapylające. Substancja nie jest aplikowana na kwiaty, więc pszczoły i inne owady mogą bezpiecznie wykonywać swoją pracę.

Po czwarte, nie ma ryzyka znoszenia środka na sąsiednie uprawy czy siedliska chronione. Cały preparat trafia dokładnie tam, gdzie powinien – do gleby pod chronionymi roślinami.

Verimark 200SC pionier fertygacyjnej ochrony

Pierwszym produktem, który udowodnił skuteczność ochrony poprzez fertygację, jest Verimark 200 SC z substancją aktywną cyantraniliprol. To insektycyd z grupy antranilowych diamidów, który działa na szkodniki.

Verimark 200 SC był pierwotnie zarejestrowany do zwalczania kwieciaka malinowca – szkodnika, który w ostatnich latach stał się plagą na wielu plantacjach truskawek. Aplikacja dokorzeniowa okazała się niezwykle skuteczna. Cyantraniliprol pobierany przez korzenie przemieszcza się w całej roślinie i dociera do wszystkich miejsc, gdzie żeruje kwieciak – zarówno do kwiatów, jak i do młodych pędów.

Co więcej, w ostatnim czasie rejestracja Verimarku została rozszerzona na szkodniki glebowe. To otwiera zupełnie nowe perspektywy zastosowania tego preparatu. Szkodniki glebowe, takie jak opuchlaki, są niezwykle trudne do zwalczenia metodami tradycyjnymi. Oprysk liści nic tu nie da – trzeba aplikować środek bezpośrednio do gleby. Fertygacja jest w tym przypadku idealnym rozwiązaniem.

Sukces Verimarku 200 SC pokazał, że koncepcja ochrony przez fertygację działa. Ale czy można pójść dalej? Czy istnieją inne substancje aktywne, które można skutecznie aplikować w ten sposób?

W testach i doświadczeniach jest Mospilan 20 SP

Dr Jarosz już dwa lata temu udowodnił, że tak samo jak Verimark, wraz z fertygacją dokorzeniowo można aplikować Mospilan, czyli acetamipryd. To insektycyd z grupy neonikotynoidów, skuteczny przeciwko szkodnikom.

Acetamipryd to substancja systemiczna, co oznacza, że jest pobierana przez rośliny i przemieszcza się w ich tkankach. To predysponuje ją do aplikacji dokorzeniowej. Jednak tradycyjnie Mospilan był stosowany w formie oprysku liści. Czy aplikacja przez fertygację może być równie skuteczna?

Badania dr Jarosza pokazały, że tak. Co więcej, aplikacja dokorzeniowa ma pewne zalety w porównaniu z tradycyjnym opryskiem. Szkodniki często zasiedlają dolną stronę liści, gdzie są trudno dostępne dla cieczy opryskowej. Tymczasem acetamipryd aplikowany przez fertygację dociera do wszystkich części rośliny od środka, nie pozostawiając szkodnikom żadnej kryjówki.

To odkrycie było przełomowe. Pokazało, że możliwości fertygacyjnej ochrony są znacznie szersze, niż wynikałoby to z oficjalnych rejestracji produktów. Otworzyło drogę do dalszych eksperymentów.

Stawiamy kolejny krok w zmianie myślenia o ochronie roślin.

W sezonie 2025 dr Jarosz poszedł o krok dalej. Jak sam mówi, zrobił coś, co dla niektórych wydawałoby się głupie, niedorzeczne, nieracjonalne. Nie chce jeszcze zdradzać szczegółów – oficjalnie nie może o tym mówić, bo czeka nas długi proces rozszerzenia rejestracji etykiet produktów.

Ale zapowiada, że to, co przetestował, w perspektywie kilku lat przewróci do góry nogami technologię ochrony roślin przed szkodnikami i chorobami. To nie są puste słowa. Dr Jarosz to naukowiec i praktyk z wieloletnim doświadczeniem, który nie rzuca takich stwierdzeń na wiatr.

Co to może być? Prawdopodobnie chodzi o aplikację poprzez fertygację substancji, które dotychczas były stosowane wyłącznie w formie oprysków. Być może fungicydy? Większość fungicydów działa kontaktowo lub wgłębnie, ale istnieją też substancje systemiczne, które teoretycznie mogłyby być aplikowane dokorzeniowo.

A może chodzi o kombinacje różnych substancji aktywnych, aplikowanych jednocześnie przez fertygację? System, który zapewniłby kompleksową ochronę przed całym spektrum szkodników i chorób, bez konieczności wykonywania jakichkolwiek oprysków?

Spekulacje na ten temat są bezcelowe. Pewne jest jedno: dr Jarosz widzi światełko w tunelu. Mamy szansę na rewolucję w ochronie roślin jagodowych.

Przeszkody to proces rejestracyjny i rozszerzenie etykiet

Największą przeszkodą na drodze do powszechnego stosowania ochrony przez fertygację nie są kwestie techniczne czy efektywnościowe. Przeszkodą są przepisy i procedury rejestracyjne.

Każdy środek ochrony roślin ma etykietę, na której określony jest sposób aplikacji, dawkowanie, terminy stosowania, okres karencji i wiele innych parametrów. Producent, który chce wprowadzić nowy sposób aplikacji (np. fertygację zamiast oprysku), musi przejść skomplikowany i kosztowny proces rozszerzenia rejestracji.

To wymaga przeprowadzenia badań efektywnościowych, badań pozostałości, oceny ryzyka dla środowiska i zdrowia ludzi. Cały proces może trwać kilka lat i kosztować wiele. Dlatego producenci środków ochrony roślin z nie pewnością patrzą na  rozszerzanie rejestracji swoich produktów, chyba że widzą w tym potencjał rynkowy.

Dr Jarosz, prowadząc swoje badania, działa w ramach przepisów. Testuje różne substancje i metody aplikacji, dokumentuje wyniki, analizuje skuteczność. To praca pionierska, która być może za jakiś czas zostanie potwierdzona oficjalnymi rozszerzeniami rejestracji. A może stworzy precedens, który zachęci producentów do inwestowania w rozwój tej technologii?

Perspektywa to całkowita zmiana myślenia o technologii ochrony roślin.

Dr Jarosz mówi wprost: w perspektywie kilku lat fertygacyjna ochrona roślin może całkowicie odwrócić do góry nogami dotychczasową technologię chemicznej ochrony przed szkodnikami i chorobami.

Co to konkretnie oznacza?  Cała ochrona chemiczna odbywa się poprzez fertygację. Nie trzeba czekać na odpowiednią pogodę. Nie trzeba angażować opryskiwaczy i pracowników. Nie ma ryzyka dla owadów zapylających. Nie ma znoszenia środków na sąsiednie uprawy.

Rośliny są chronione systematycznie, “od środka”. Substancje aktywne docierają do wszystkich tkanek, nie pozostawiając szkodnikom i patogenom żadnych szans. Aplikacja jest precyzyjna, dawki są optymalne, skuteczność wysoka.

To nie jest science fiction. To realna perspektywa na najbliższe lata. Oczywiście, nie wszystkie środki ochrony nadają się do aplikacji przez fertygację. Niektóre substancje działają tylko kontaktowo i muszą być nanoszone bezpośrednio na powierzchnię rośliny.

Dr Jarosz ma już konkretne wyniki z sezonu 2025. Wie, co działa, a co nie. Wie, jakie dawki są optymalne, jakie terminy aplikacji najskuteczniejsze. I chce się tą wiedzą podzielić podczas Kongresu Jagodowego 2026.

Kongres Jagodowy 2026 gdzie poznasz szczegóły ochrony roślin

Pełne szczegóły technologii fertygacyjnej ochrony roślin zostaną przedstawione podczas Kongresu Jagodowego 2026, który odbędzie się 10 stycznia 2026 w hotelu Panorama w Mszczonowie. Dr Jarosz przygotuje szczegółową prezentację, w której pokaże wyniki swoich badań, konkretne substancje aktywne, dawkowania, terminy aplikacji.

Jak sam podkreśla, to będzie profesjonalne, merytoryczne szkolenie, podczas którego przekazana zostanie bardzo precyzyjna i mocno zaawansowana wiedza. Nie będzie to ogólnikowa prezentacja teorii, ale praktyczne wskazówki gotowe do wdrożenia w gospodarstwie.

Wszystkie tematy, które będą omawiane podczas kongresu, można znaleźć na stronie https://doradcajagodowy.pl/kongres-2026/ Bilety są już dostępne, a organizatorzy zachęcają do jak najszybszej rejestracji, bo miejsca są ograniczone. https://doradcajagodowy.pl/kongres-2026/

Dr Jarosz apeluje: nie może Was tam zabraknąć. I rzeczywiście, jeśli jesteś plantatorom zainteresowanym innowacjami w ochronie roślin, jeśli chcesz być na czele zmian, które nadchodzą w branży jagodowej, to Kongres Jagodowy 2026 to wydarzenie, które musisz odwiedzić.

Szczegóły technologii, konkretne substancje, dawkowania i terminy aplikacji zostaną przedstawione 10 stycznia 2026 podczas Kongresu Jagodowego w Mszczonowie. Więcej informacji i zapisy na stronie https://doradcajagodowy.pl/kongres-2026/ 

 

 

10 listopada 2025
Wszelkie Prawa Zastrzeżone © 2022 Doradca Jagodowy | Realizacja i projekt strony: Artyści Reklamy